Obserwatorzy

O wszystkim , co w życiu może być ważne.

Oldis Mikst TV

Zmień swoje życie

Grunt to pewność siebie

Linie tradycji Kahunów




W Polinezji bardzo wcześnie (niektóre tradycje, takie jak ta, którą reprezentowała moja adopcyjna rodzina , a także takie, o jakich mówi Leinani Melville w książce Children ofRainbow, cofają się aż do czasów zaginięcia kontynentu zwanego Mu, choć właściwie wiele osób nie zgadza się z tym) powstała filozofia życia zwana Huną.
Nazwa ta oznacza tajemnicę lub ukrytą wiedzę, ale znaczenie to nie wiąże się z jakąkolwiek chęcią ukrywania tej wiedzy przed innymi, lecz raczej z jej charakterem, ponieważ dotyczy niewidzialnej strony rzeczy. Ekspert lub mistrz w stosowaniu tej
filozofii w języku hawajskim nazywany był kahuną, w języku tahitańskim tahuną, a po maorysku nazywał się tohungą. Mistrzowie ci reprezentowali trzy odmiany tradycji. Istnienie trzech odmian odnotowane zostało w wielu źródłach (na przykład, w książce
Hawaiian Antiąuities i w Ancient Hawaiian Civilization wydanej przez Szkołę Kamehame-ha), ale większość wiadomości na ten temat, o których powiem dalej, otrzymałem od Ohialaka Kahili i Wana Kahili, którzy - według hawajskich zwyczajów w zakresie adopcji - byli moim wujostwem. Kiedy miałem siedemnaście lat (po śmierci mojego ojca) zostałem zaadoptowany (po hawajsku: hanai'd) przez rodzinę Kahili. Nie była to forma prawna adopcji, ale dla Hawajczyków oznaczała przyjęcie dziecka do rodziny jak własnego.
Jedna z odmian Huny, o których wspomniałem, skupiała się na sztuce uzdrawiania ciała fizycznego, religii obrzędowej, polityce i wojnie. Na Hawajach była ona znana jako linia, reprezentująca tradycję Ku. Przedstawiciele drugiej odmiany tej filozofii koncentrowali się na duchowych i materialnych aspektach nauk i rzemiosł takich, jak rybołówstwo i rolnictwo, budowa statków i żegluga, rzeźbienie w drewnie i zbieranie ziół. Na Hawajach była to linia, pielęgnująca tradycję Lono. Mistrzowie trzeciej odmiany - hawajskiej linii tradycji Kane - zajmowali się magią, mistycyzmem i psychologią. Byli to szamani. W ramach tych trzech grup ekspertów Huny istniały podziały na wiele podkategorii i choć w każdej z nich byli uzdrowiciele, to sztuka uzdrawiania z wykorzystaniem sił duchowych była domeną szamanów. Ku, Lono i Kane były archetypami lub personifikacją ciała, umysłu i ducha. Pełna nazwa Kane brzmiała początkowo Ka-newahine, co oznacza „mężczyznakobieta" i nawiązuje do zagadnienia polaryzacji przypominającej koncepcję yin/yang, używaną przez szamanów, wywodzących się z tradycji Taoizmu. Kane był archetypowym bogiem wysokich miejsc, źródeł wody, lasów i pokoju. Jest to znamienne z tego powodu, że Hawajczycy z zasady mieszkali jedynie na wybrzeżu swoich wysp.
Nie licząc obcych najazdów, organizowanych po drewno sandałowe, po wysokie drzewa do budowy łodzi oceanicznych i po pióra na okrycia, jedynymi Hawajczykami, którzy spędzali wiele czasu w lasach i na wyżynach, byli szamani.
Jako cech rzemieślniczy linia szamanów, reprezentujących tradycję Kane, była luźno podzielona na takie podgrupy, jak terminatorzy, czeladnicy i mistrzowie, chociaż u różnych nauczycieli można było spotkać inną liczbę takich kategorii. Kiedy ja zaczynałem swoją edukację, byłem początkowo terminatorem, a czyniąc postępy, stawałem się w różnych dziedzinach mistrzem.
Hawajscy szamani, podobnie jak szamani w innych częściach świata, nie budują hierarchii. Terminator to zarówno uczeń, jak i kolega, a nie ktoś niższy rangą, natomiast mistrz jest mistrzem w wiedzy, a nie w panowaniu nad ludźmi. Hawajskim określeniem dla mistrza w sensie kogoś, kto ma kwalifikacje duchowe i materialne w danej dziedzinie jest kahuna, o czym już wspomniałem wyżej. Obecnie słowo to używane jest w dość szerokim znaczeniu, lecz we właściwym użyciu, takim, by miało ono konkretne znaczenie, zawsze musi mu towarzyszyć jakieś określenie. Na przykład, mistrz uzdrawiania, który stosuje zioła, masaż i działania energetyczne, jest nazywany kahuna lapa 'au; mistrz modlitwy i obrzędów nosi miano kahuna pule, a mistrz-szaman to kahuna kupua. Nawiasem mówiąc, „wielki kahuna" z wybrzeża surfingowego nazywałby się kahuna he'e nalu, a czarnym magom i czarnoksiężnikom nadano nazwę kahuna 'ana 'ana.
Na temat kahunów hawajskich pisano i opowiadano wiele nonsensów zaczynając od tego, że prawdziwy kahuna ma krwawe mięso w oczach, a kończąc na tym, że kahuni potrafią - w dziesięciu przypadkach na dziesięć - natychmiast przywracać złamane kości do zdrowia, że wskrzeszają umarłych i że stosują haniebną „modlitwę śmierci". Ponieważ wiele z tych rzeczy przypisuje się szamanom, chcę od razu wyjaśnić te sprawy.
Zacznę od tego, że wiara w krwawe mięso w oczach (o której wzmianki przewijały się również na antenie telewizyjnej), zrodziła się w wyniku gry słów, którą uwielbiali Polinezyjczycy. Słowem, używanym dla określenia mięsa jest makole, które oznacza również kogoś o czerwonych oczach, co odnosi się także do zapalenia spojówek. Ale to samo słowo oznacza „tęczę", będącą symbolem obecności wodzów, bogów lub duchów. W odniesieniu do kahuny mówi ona o szacunku do niego.
Co do natychmiastowego składania złamanych kości, to w określonych warunkach dokonać tego może każdy uzdrowiciel. Jest to możliwe zwłaszcza wtedy, kiedy dostępne są ogromne ilości energii i istnieje silna wiara, nie dopuszczająca żadnych wątpliwości.
Taka opinia o kahunach zaczęła rozpowszechniać się od momentu, gdy w swojej książce Cuda w świetle wiedzy tajemnej Max Freedom Long przytoczył pojedynczy przykład takiego uzdrowienia.
Opowiada on tam o kahunce, która w mgnieniu oka doprowadziła do całkowitego zdrowia złamaną nogę pewnego człowieka, znajdującego się w stanie upojenia alkoholowego. Warunki, niezbędne do uzyskania natychmiastowego skutku działań uzdrowicielskich były spełnione, ponieważ kahunka z pewnością miała dość energii i wiary, a mężczyzna był zbyt pijany, by mieć jakiekolwiek wątpliwości. Jednak nie tylko kahuni potrafią dokonywać takich uzdrowień.
Natomiast, jeśli chodzi o powroty zmarłych do życia, to zdarzają się one w każdej kulturze; czasem odbywa się to spontanicznie, bez udziału lub obecności szamana czy uzdrowiciela.
W takich przypadkach „zmarły" jest w rzeczywistości w głębokiej śpiączce lub w transie, albo w drodze na „tamtą stronę". Może należałoby wierzyć, że Jezus miał rację mówiąc, iż dziewczyna, którą przywrócił do życia, była po prostu w stanie śpiączki. Typową techniką, stosowaną przez kahunę-szamana do wskrzeszania rzekomo zmarłych ludzi jest sprowadzanie błądzącego ducha danej osoby z powrotem do ciała przez duży palec u nogi. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że ściskanie dużego palca jest dobrze znaną metodą cucenia człowieka, który zemdlał, to stwierdzimy, że szamani byli zadziwiająco bystrzy. A teraz o tak zwanej „modlitwie śmierci".
Stosowali ją tylko 'ana 'ana - czarni magowie i czarnoksiężnicy, którymi gardzili kahuni wszystkich linii. Tymi renegatami byli zwykle terminatorzy, którzy uzyskali pewną wiedzę, ale zostali usunięci z cechu z powodu swojej negatywnej osobowości lub
niewłaściwego zachowania. To Europejczycy jako pierwsi nazwali ich kahunami, a misjonarze rozpowszechnili pogląd, że wszyscy kahuni są złymi czarnoksiężnikami. W istocie jednak „modlitwa śmierci" jest niczym innym, jak klątwą, która przekazana w sposób otwarty lub telepatyczny - wykorzystuje strach ofiary. Jeżeli nie było strachu, modlitwa taka nie wywierała żadnego skutku. Istniał rodzaj kahunów, którzy specjalizowali się w unieszkodliwianiu działań 'ana 'ana, przez wpływanie bezpośrednio na prześladowcę, albo przez wzmacnianie jego ofiary. Czasami ci „antyczarnoksiężnicy" byli także nazywani kahunami 'ana 'ana.

Brak komentarzy:

Archiwum bloga