Obserwatorzy

O wszystkim , co w życiu może być ważne.

Oldis Mikst TV

Zmień swoje życie

Grunt to pewność siebie

Szamańska podróż do specjalnego miejsca


Wśród legend wielu kultur na całym świecie są opowieści o jakiejś magicznej wiosce, magicznym mieście lub miejscu spotkań.
Najczęściej legendy opowiadają o tych obiektach tak realistycznie, że różni badacze i łowcy przygód często podejmują wyprawy w poszukiwaniu ich w świecie fizycznym. Czasami okazuje się, że legendy podają rzeczywiste miejsca na Ziemi, takie jak Lhasa, Troja, Cuzco. Tutaj jednak jesteśmy zainteresowani takimi regionami, które nie są fizyczne, ale mimo to są bardzo rzeczywiste, takie jak Agartha, Shamballah i Cibola. Odwołuję się tu do koncepcji, że na poziomie Po istnieje pewien obszar, który jest równie prawdziwy dla żyjących lub udających się tam istot, jak fizyczna Ziemia jest dla nas. Jednak każdy, kto trafi do tego wewnętrznego miejsca, gdzie obowiązują odmienne prawa naturalne, może postrzegać je inaczej, a sposób postrzegania zależy od jego systemu przekonań, postaw i oczekiwań.
Mistycy i szamani znają to miejsce bardzo dobrze i mają na nie różne określenia, w zależności od reprezentowanej przez siebie kultury.
Każdy z nas mógł w nim być podczas snu i doświadczyć go jako, na przykład, ruchliwego miasta, uniwersytetu, budowli z wieloma pokojami, świątyni, lub targu. (Ja w spontanicznych snach przenoszę się do centrum handlowego.) W tradycji hawajskiej miejsce to nazywane jest Pali Uli, czyli „ciemno-zielone urwiska skalne", choć ja wolę tę bardziej znaną, samoańską nazwę Bali Hai. Przyjmować może ono różne formy, ale modelem, który ja stosuję podczas swoich warsztatów, jest wioska na tropikalnej, otoczonej laguną wyspie wulkanicznej, podobnej do Bora Bora. Jest to miejsce, do którego wchodzi się, by pobierać nauki, uzdrawiać i dokonywać odkryć.
Podczas pierwszej swojej podróży moi uczniowie uczą się czegoś od innego szamana, pomagają komuś w potrzebie, a także wręczają i sami otrzymują jakiś dar. Podróż rozpoczyna się od wejścia do swojego Ogrodu w przedstawiony wyżej sposób. A oto
doświadczenie jednego z moich uczniów, które w tym procesie jest dość typowe.
„Zamknąłem oczy, zagłębiłem się w moje śniące ciało i, jak zwykle, przeszedłem przez kryształową jaskinię do swojego Ogrodu.
Zatrzymałem się przy niewielkim wodospadzie, obejrzałem lilie w stawie, oberwałem suche liście z chryzantem, a następnie znalazłem ścieżkę, prowadzącą z Ogrodu w dół na plażę. Tak jak powiedział Serge, czekała tam na mnie żaglówka wyciągnięta na brzeg wraz z jej załogą, złożoną z dwóch przystojnych Hawajczyków. Serge powiedział, że będzie to hawajska łódź z żaglami, ale u mnie był to jakiś inny rodzaj łodzi. Z pomocą Hawajczyków zepchnąłem ją do oceanu i wdrapałam się na pokład. Ja manipulowałem kliwrem, jeden z chłopaków obsługiwał rumpel, a drugi sterował głównym żaglem.
Mknęliśmy po oceanie z ogromną prędkością, aż na horyzoncie dostrzegliśmy chmurę i pożeglowaliśmy w jej stronę. Wkrótce zobaczyliśmy wyspę Bali Hai z jej szmaragdowo-zielonym wulkanem i otaczającym ją białym pierścieniem przybrzeżnych fal.
Zaraz potem pojawił się biały ptak, który obleciał naszą łódź, a następnie poprowadził nas przez kanał między rafami. Przed nami wyrosła wioska, przypominająca mi małe miasteczko, jakie w dzieciństwie widziałem w Maine. Przycumowałem do brzegu i zostawiłem załogę, by pilnowała łodzi.
Na końcu molo czekała na mnie Mistrzyni Szamanizmu, która chciała mi pomóc. Miała na sobie długą białą suknię, na głowie diadem z kwiatów, a na ustach olśniewający uśmiech. Gdy podszedłem do niej, padliśmy sobie w objęcia. Następnie poprosiłem, by pomogła mi uwolnić się od napadów lęku. Nauczyła mnie, jak mam przy pomocy palców stworzyć kulę świetlną, tchnąć w nią miłość, a następnie wprowadzić ją ruchem śrubowym do klatki piersiowej, gdzie będzie jaśniała, łagodząc ataki (zrobiłem, co kazała i stwierdzam, że to naprawdę działa). Następnie rozejrzałem się, by znaleźć kogoś, komu ja mógłbym pomóc i zobaczyłem młodego chłopaka, siedzącego na kamieniu z bardzo smutnym wyrazem twarzy. Zapytałem, dlaczego jest taki smutny, a on odpowiedział, że zmarł i nie wie, gdzie się ma udać. Pamiętałem jak Serge opowiadał, że szamani czasami pomagają ludziom przejść po śmierci na „tamtą stronę", ale początkowo nie miałem żadnego pomysłu, jak mógłbym to zrobić. Jedynie bardzo pragnąłem, by znalazł właściwą drogę, i wtedy z nieba zstąpił anioł, który powiedział: „Dziękuję ci, wszędzie szukałem tego młodego człowieka", po czym zabrał chłopca ze sobą.
Potem wyszedłem z wioski w poszukiwaniu tego świętego miejsca, o którym Serge mówił, że tam szamani pozostawiają dary dla innych szamanów. Znalazłem aleję wysadzaną drzewami, na których wisiały różne rzeczy. Powiesiłem na drzewie kryształowy kwiat, wzmacniający miłość, a wziąłem sobie fujarkę z bambusa, która wygrywała pieśni przepełnione szczęściem. Następnie wróciłem do łodzi, dopłynąłem z powrotem do plaży, podziękowałem załodze, wszedłem znów do swojego Ogrodu, gdzie pozostawiłem fujarkę, a potem powróciłem do świata zewnętrznego.
Teraz pragnę ponownie przenieść się do tego miejsca, by spotkać innego szamana, który zabierze mnie w podróż poza Bali Hai."

Ogród jako tiki


Kiedyś podałem dokładny opis jednej z odmian tiki, zwanej „Ogrodem" oraz jej zastosowania, toteż tu nie będzie on tak szczegółowy, ale powtórzę wstęp do tej metody i podam kilka innych jej zastosowań.
Z techniką Ogrodu pracujemy na poziomie Kahiki (ale głębiej niż pracowaliśmy ze snami, o których była mowa). Jest to nasze intymne miejsce, które tworzymy w swojej wyobraźni w oparciu o wspomnienia lub pragnienia i do którego udajemy się naszym śniącym ciałem w różnych celach, na przykład po odpoczynek, uzdrowienie, po intuicję lub przygodę. Do struktury Ogrodu należą Pomocnicy, którzy działają pod naszym kierownictwem (są to aspekty nas samych w postaci sług, elfów, wróżek i innych istot), Gospodarz Ogrodu, który wspomaga nas radami i narzędziami, oraz źródło wody. Są tam, oczywiście, rośliny, być może drzewa, dróżki i inne elementy. Miejsce to tworzymy sami, toteż wszystko, co w nim jest, odzwierciedla nasze świadome i nieświadome przekonania, nastawienia i oczekiwania w danym momencie. Podobnie, jak to jest z innymi snami, zmiany wprowadzane do Ogrodu zmieniają nas, a w konsekwencji zmieniają nasze doświadczenia życiowe.
Jednym z dobrych sposobów wykorzystania Ogrodu jest udawanie się tam z prośbą o pokazanie nam symbolu jakiejś sprawy, która stanowi dla nas wyzwanie. Kiedy symbol się pojawi, rozmawiamy z nim i - jeżeli chcemy - przeprowadzamy proces interpretacji.
Następnie prosimy Pomocników, by wprowadzili do tego symbolu poprawki, by przekształcili go lub wymienili na inny. W Ogrodzie możemy organizować wewnętrzne spotkania z ludźmi, z którymi chcemy porozmawiać, a z którymi nie mamy możliwości się spotkać lub nie umiemy rozmawiać na planie fizycznym. Ale przede wszystkim należy zadbać o to, by Ogród stał się przyjaznym miejscem stabilności w świecie wewnętrznym, z którego będziemy mogli badać coraz to odleglejsze zakątki poziomu Po.
Proponuję, by zacząć od stworzenia swojego śniącego ciała, co polega po prostu na wyobrażeniu sobie, że mamy jeszcze jedno ciało, które na nasze polecenie może opuszczać ciało fizyczne i które będzie w stanie zmieniać się zgodnie z naszym życzeniem. Podczas snu dzieje się to automatycznie, ale świadoma intencja i uwaga dodadzą naszemu śniącemu ciału większej elastyczności i mocy. Ciało to należy wyposażyć w jak najszerszą gamę zmysłów, co znacznie polepszy świadomą koncentrację na poziomie Po.
Następnie, z zamkniętymi lub otwartymi oczami, zgodnie ze swoim wyborem, wyobraź sobie, że wchodzisz do jaskini, która prowadzi do innego miejsca, którym jest Twój Ogród. Gdy znajdziesz się w nim, skup uwagę, byś mógł dostrzec takie szczegóły, jak liście czy kwiaty, usłyszeć takie dźwięki jak śpiew ptaków, szum wiatru lub wody w strumyku i odczuć fakturę skał, czy kory drzew.
Zapoznaj się z rozkładem i szczegółami Twojego Ogrodu lub wprowadź inne elementy, jeżeli zaplanowałeś już, jak on będzie wyglądał. Jeśli chcesz, możesz umieścić tam szałas, chatkę, lub dom, który będzie doskonałym miejscem odosobnienia lub pomieszczeniem do przyjmowania gości. Niektórzy ludzie sporządzają mapę albo rysunek swojego Ogrodu, by utrwalić jego obraz w pamięci i ułatwić sobie koncentrację na nim, kiedy tam się znajdą. Cokolwiek zrobisz na tym wewnętrznym poziomie pozwól, by się rozwijało i zmieniało, dokonuj też nowych odkryć. Za każdym razem, kiedy wejdziesz do swojego Ogrodu, będziesz wzmacniać jego „realność", stanowiącą część Twojego doświadczenia.

Śnienie w ramach struktury


Im głębiej wejdziemy na poziom Po, tym trudniej będzie nam utrzymać koncentrację. Bardzo głębokie wejście najczęściej kończy się odwróceniem uwagi od naszego celu lub wyłączeniem świadomości. Jednym ze starych szamańskich sposobów radzenia sobie z tym problemem jest śnienie w ramach ustalonej struktury.
Polega ono na tym, że pewne podstawowe elementy wewnętrznego świata są z góry zaprogramowane. W Egipskiej Księdze Śmierci jest rzeka, którą należy przekroczyć, istota, z którą należy się spotkać, trzeba także zważyć duszę na wadze. Natomiast w wielu kulturach szamańskich są pieczary, do których należy się dostać i drzewa, na które trzeba się wspiąć. Często odnośnie takich elementów udzielane są pewne wskazówki, ale w ramach określonej struktury mamy wolny wybór, toteż każde doświadczenie w świecie wewnętrznym może być całkowicie inne. To tak jak z wakacjami na Hawajach - układ geograficzny jest niezmienny, przewodniki turystyczne podają wskazówki, gdzie warto się udać, co obejrzeć, ale za każdym razem, kiedy pojedziemy na wyspy, nasze doświadczenia będą inne.
Polinezyjska nazwa dla takiej struktury to tiki. Zwykle uważamy, że tiki jest drewnianym posągiem, ale w rzeczywistości słowo to oznacza koncepcję, określającą pewną formę.

Haipule - powoływanie do życia nowego marzenia


Jednym ze sposobów zmiany snu na jawie czy marzenia świata zewnętrznego jest stworzenie nowej jego wersji na poziomie Kahi i podstawienie go zamiast poprzedniej. Bardzo starym, wypróbowanym procesem, stosowanym do tego celu jest technika zwana Haipule. Może ona mieć wiele odmian, a ta, którą przytaczam tutaj, jest przeznaczona do naszych celów . Lepiej zrozumiemy ten proces, jeżeli krótko zapoznamy się ze znaczeniem tego ważnego słowa, jakim jest Haipule.
Hai jest rdzeniem, który oznacza „pragnienie" lub „potrzebę", „przedstawić propozycję", „oświadczyć" i „dążyć". Pule ogólnie tłumaczy się jako „modlitwa, błogosławieństwo, magiczna siła przyciągania." Innymi powiązanymi z tym słowem rdzeniami są: pua -„pojawiać się", pu'u - „pragnąć", Me - „wybuchnąć" i le'a - „poszczęścić się". Również każda sylaba tego wyrazu ma znaczenie dla procesu: ha to „energetyzować się przez głębokie oddychanie i pamiętanie", i oznacza „afirmować to, czego pragniemy", pu - „wyobrazić sobie to, czego chcemy", natomiast le - „podejmować działanie". Tak więc haipule jest procesem stosowania afirmacji i wyobraźni oraz działania w celu stworzenia nowego snu na jawie.
Kiedy ma już on dostatecznie dużo energii, staje się rzeczywistością (w kategoriach szamańskich znaczy to, że zastępuje dotychczasowe marzenie).
Pierwszym krokiem jest, jak zwykle, ustalenie, co chcemy powołać do istnienia. Lepsze zdrowie? Nowy związek, czy poprawę dotychczasowego? Większą ilość pieniędzy? Nowy samochód, czy dom? Ochronę delfinów przez wszystkie narody? Pokój na Ziemi?
Pamiętajmy, że im więcej ludzi będzie uczestniczyło w doświadczaniu naszego nowego snu na jawie, tym więcej będzie miał on energii, by się przejawić. Przyciągnięcie innych ludzi do danego procesu haipule zwiększy jego skuteczność. Jednak przed przystąpieniem do niego należy ustalić, co się chce osiągnąć.
Sam proces jest podzielony na krótkie i długie haipule.
Krótkie haipule jest tym, co robisz całymi dniami, aż Twoje marzenie staje się tak rzeczywiste, że przejawia się w życiu. Tak więc, krótkie haipule jest tym, co faktycznie powoduje materializowanie się marzenia. Natomiast długie haipule jest rodzajem praktyki medytacyjnej, która służy do wzmocnienia krótkiego haipule. A oto procedura tego ostatniego.

Ha - często przypominaj sobie swoje marzenie i myśląc o nim, oddychaj głęboko, wytwarzając w związku z nim pozytywne emocje.

I - opisuj swoje marzenie pozytywnymi słowami i zdaniami, głośno i w umyśle. Nie zmuszaj innych ludzi do słuchania tego, co mówisz, nie daj się również wciągnąć w żadne sprzeczki na ten temat, ale nie trzymaj tego w tajemnicy. Jeżeli Twoja motywacja jest tak słaba, że sceptycyzm innej osoby pozbawia Ciebie pewności siebie, to lepiej by było, żebyś najpierw popracował właśnie nad nią i nad wzmocnieniem wiary we własne siły. Poszczególne słowa,
których używasz nie mają znaczenia, natomiast wskazane jest formułowanie zdań w czasie teraźniejszym (na przykład, ja jestem, to jest). Pamiętaj o tym, że Twoje afirmacje nie opisują zewnętrznego świata takim, jakim jest; opisują Twój nowy sen, który powołujesz do istnienia.

Pu - używając wszystkich zmysłów w plastyczny sposób wyobrażaj sobie wszelkie przyjemności, korzyści i pozytywne zmiany, jakie przyniesie Twój nowy sen na jawie, i myśl o nich tak, jakby miały one miejsce już w chwili obecnej. Po krótkiej praktyce będziesz umiał robić to często i będzie Ci to zajmowało kilka sekund.
Lepiej jest koncentrować się na swoim wyobrażeniu sto razy w ciągu dnia po dziesięć sekund, niż robić to w jednej, trwającej dwadzieścia minut sesji, przeprowadzanej rano lub wieczorem.

Le - jak najczęściej rób na poziomie fizycznym coś, co może wzmocnić Twoje marzenie. Może to być jakieś rzeczywiste działanie, mające bezpośredni związek z jego manifestacją, na przykład, opracowanie planu lub spotkanie z właściwymi ludźmi; mogą to być symboliczne działania takie, jak specjalny gest lub dotknięcie czegoś, co stanowi symbol obiektu naszych marzeń (na przykład, monety, która przynosi szczęście, maskotki, która symbolizuje oczekiwany wynik, lub obrazka, który przedstawia realizację, tego o czym śnimy). Nie ograniczaj się tylko do patrzenia na te przedmioty, ale dotykaj ich.
By móc podtrzymywać plastyczne wyobrażenie swojego nowego snu, należy natychmiast i definitywnie rozprawiać się z negatywnymi myślami, wspomnieniami i reakcjami innych ludzi i swoimi własnymi. Pomocą może tu służyć starożytna odmiana skróconego haipule, którą nazywam „potrójnym urokiem". Polega ona na natychmiastowym zastosowaniu pozytywnych słów, pozytywnych wyobrażeń i pozytywnej postawy ciała, kiedy tylko pojawi się jakikolwiek przejaw negatywności odnośnie naszego planu. Jeżeli pomyślisz lub wypowiesz coś negatywnego o nim, albo od kogoś innego usłyszysz pod jego adresem negatywne opinie, natychmiast, gdy sobie to uświadomisz, wypowiedz głośno lub w myśli zdanie, stanowiące dokładne przeciwieństwo tych negatywności. To, co powiesz, może być sprzeczne z obecnym snem, ale to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ słowa te dotyczą nowego stanu, o którym marzysz. A więc, jeżeli pomyślisz „To nie może się stać", natychmiast pomyśl „To może się stać", jeżeli w Twoim umyśle zrodzi się pytanie: „Jak to może się zrealizować?", natychmiast pomyśl: „Nie wiem jak, ale się zrealizuje". W przypadku pojawienia się jakichkolwiek wątpliwości, szamani stosują wyrażenie EWOP! (jest to wyraz utworzony z pierwszych liter słów: everything's working out perfectly - „wszystko działa w sposób doskonały"; ma on przypominać o oddawaniu trudnych problemów w ręce Wyższej Jaźni). Pozytywne wyobrażenia, stanowiące przeciwieństwo negatywnych, można stosować do własnych lęków i wątpliwości, wynikających z doświadczeń z przeszłości i naszych projekcji w przyszłość (które, tak czy inaczej, są również snami).
Jeżeli w Twojej wyobraźni powstanie myśl, że zostałeś odrzucony, natychmiast wyobraź sobie, że jesteś akceptowany, jeżeli będzie to obraz doznanej porażki, natychmiast zobacz siebie osiągającego sukces. Prawdopodobnie początkowo będziesz się czuł z tym nieswojo, ponieważ będą się zmieniały energetyczne wzorce starych marzeń. Kiedy jednak opanują Cię negatywne emocje takie, jak strach, złość lub depresja, pamiętaj o przyjęciu właściwej postawy ciała. Każdej emocji towarzyszy określona postawa, która wzmacnia tę emocję. Ogólnie biorąc, przy lęku człowiek jest spięty i odchylony do tyłu, przy gniewie jesteśmy spięci i pochyleni do przodu, a przy depresji - spięci i skurczeni. A więc, w przypadku lęku przyjmij rozluźnioną pozycję, wyrażającą odwagę i pewność siebie, przy gniewie nakłoń swoje ciało do wyrażania radości i wesołości, a przy depresji -zmuś je do entuzjastycznego oczekiwania. Kiedy zmienisz pozycję ciała, zmienią się również Twoje emocje. Jeżeli potrzebujesz przykładów właściwych postaw, które chcesz naśladować, obserwuj ludzi, a zwłaszcza aktorów. Oczywiście, może się zdarzyć, iż mimo zmiany pozycji, nie odczujesz poprawy stanu emocjonalnego; w takim wypadku zapytaj siebie, na ile ważne dla Ciebie jest to nowe marzenie.
Długie haipule polega na spędzaniu dużej ilości czasu na oczyszczaniu i wzmacnianiu swojego nowego snu na jawie.
Wykonujemy tu ten sam proces energetyzowania, afirmowania, wyobrażania sobie i przybierania właściwej postawy w wygodnym miejscu. Możemy to robić z zamkniętymi oczami, poświęcając tyle czasu, ile uważamy za stosowne. Długą sesję wskazane jest
zakończyć w jakiś konkretny sposób. Dobry byłby tu fizyczny gest, oznaczający koniec (na przykład, zaciśnięcie pięści, położenie ręki na sercu), któremu towarzyszy słowne ogłoszenie zakończenia, na przykład, hawajskie słowo amama.

Usuwanie trosk przez zmianę snów na jawie


Mało znanym lub rzadko uświadamianym faktem jest to, że wewnętrzne sny pojawiają się nie tylko w nocy; śnimy je praktycznie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Sny wewnętrzne powstają nieustannie, lecz my dostrajamy się do nich tylko od czasu do czasu.
W naszym społeczeństwie śnienie, czy oddawanie się marzeniom tak przez dzieci, jak i przez dorosłych, jest potępiane, a wśród poetów, pisarzy i ludzi przebywających na urlopie jest tolerowane, dopóki nie robią oni tego w nadmiarze. Bierni marzyciele, czyli ci, którzy po prostu pozwalają umysłowi swobodnie dryfować, uważani są za próżniaków, natomiast marzyciele czynni, a więc ci, którzy snują twórcze fantazje - o ile im się za to nie płaci - są traktowani jako osoby, uciekające od życia. Tu masz okazję nauczyć się używać obydwu sposobów marzycielstwa - biernego i czynnego - do pożytecznych celów, czyli do uzdrawiania siebie i innych. Proces, który zastosujemy, odbywa się na poziomie Kahi i jest logicznym rozszerzeniem wszystkich siedmiu zasad szamańskich.
Zaczniemy od założenia, że wszystko - nie tylko ludzie - śni i marzy. Zakładamy też, że potrafimy dostroić się do cudzych marzeń i snów (przynajmniej do tej ich wersji, która jest naszą własną interpretacją) przez skupienie uwagi na konkretnym przedmiocie z intencją poznania tego, o czym on marzy. Następnie przyjmujemy założenie, że wszystko, co przychodzi nam na myśl od tej chwili do momentu, gdy skończymy skupianie się, jest właśnie marzeniem obiektu naszej koncentracji. Na zakończenie zakładamy, że przez zmianę tego marzenia w taki sposób, w jaki zmieniamy sny, możemy uzyskać takie same wyniki w uzdrawianiu i to czasami natychmiast.
Podczas moich warsztatów takie uzdrowienia zdarzają się niejednokrotnie i obejmują przypadki natychmiastowego ustąpienia objawów grypy, uśmierzania bólu, a nawet zmniejszenia wielkości guzów. Całkowite uzdrowienie nigdy nie jest natychmiastowe, ale prawie zawsze uzyskuje się natychmiastową poprawę stanu zdrowia.
Podam kilka przykładów, które pomogą lepiej zrozumieć, na czym polega ten proces. Pewnego razu poszedłem do restauracji na kawę. Kelnerka, będąc w podłym nastroju, nie odzywała się do nikogo, nie obsługiwała należycie gości, roznoszone potrawy wypadały jej z rąk. Dostroiłem się do jej marzenia, które, zgodnie z moim wyobrażeniem, znajdowało się tuż nad jej głową. Zobaczyłem tam ponury krajobraz, nad którym wisiały ciemne chmury. Przy pomocy twórczej fantazji spowodowałem, że z chmur spadł deszcz, a potem wyjrzało słońce, rozchyliły się kwiaty, przyleciały pszczoły, ptaki i motyle. Poczułem się wspaniale. Nagle kelnerka wyszła do kuchni, gdzie spędziła około pięciu minut. Kiedy pojawiła się ponownie, była całkowicie odmieniona. Uśmiechała się do gości, obsługiwała ich uprzejmie, powiedziała nawet „Hello!" do mężczyzny, który właśnie wszedł i ogólnie wyglądała na zadowoloną. Lecz to nie moje działanie spowodowało taką zmianę; to, co zrobiłem jedynie pomogło jej się dokonać. Zmieniając marzenie, które tak właśnie odebrałem, wysłałem telepatycznie do jej ku nową koncepcję, która była dla niego na tyle przyjemna, że postanowiło ono wykorzystać ją do wprowadzenia swoich własnych zmian. Zauważ, że nie było tu żadnej ingerencji w umysł tej osoby, ani w sferę jej prywatności. Ja jedynie odebrałem to, co ona nadawała, przekształciłem w zrozumiałą dla mnie postać i odesłałem do niej uzdrawiającą informację, którą jej ku mogło wykorzystać lub odrzucić.
Tę technikę można stosować w odniesieniu do innych ludzi, a także w stosunku do siebie. Robiąc wszystkie wymienione wyżej założenia, spróbuj przekonać siebie, że zarówno Twoje ciało jako całość, jak i każda jego część ma w tej chwili swoje własne marzenie.
Możesz praktycznie wykorzystać tę technikę, dostrajając się (skupiając uwagę) do jakiejś części ciała, która być może jest chora, słaba lub nie funkcjonuje tak, jakbyś sobie tego życzył. Większość ludzi uważa, że lepiej jest robić to z zamkniętymi oczami, ale jeżeli wolisz, możesz mieć oczy otwarte. Częścią ciała może być wszystko, czemu sam nadasz taką nazwę, na przykład: serce, dłoń lub ramię.
Zacznij od biernej obserwacji pozwalając marzeniu, by pojawiło się spontanicznie. Napłynie ono w postaci obrazu, dźwięku, emocji, uczucia lub kombinacji tych elementów i może być niecodzienne i fantastyczne, albo zwyczajne i przyziemne. Nawet jeżeli jedyną rzeczą, jaka przychodzi Ci na myśl, jest pospolita czynność domowa lub praca biurowa, którą masz jeszcze do wykonania, potraktuj ją jak marzenie. Gdy tylko się ono pojawi, wejdź w nie i zmień w jakikolwiek sposób. Jeżeli jest przerażające i nieprzyjemne, nie będzie trudno wymyślić, co z nim zrobić; ale nawet gdyby Ci się wydawało, że marzenie jest doskonałe pod każdym względem, zmień je na lepsze. Pamiętaj, że jeżeli dana część ciała nie jest tak zdrowa, jak sobie tego życzysz, rzekoma doskonałość może być jedynie maską i wszelka zmiana zapoczątkuje proces uzdrawiania. W dokonywaniu zmian osiągniesz najlepsze wyniki, jeżeli użyjesz wszystkich zmysłów. Stosuj tę technikę tak długo, jak chcesz lub do momentu, kiedy odczujesz fizyczną reakcję w swoim ciele.
Skoro wszystko marzy i śni, możesz dostroić się do marzenia drzewa, domu, maszyny, grupy, narodu, a nawet - jeżeli chcesz - planety, i zmienić je. Kluczem do sukcesu jest śnienie takiego nowego snu, by był on miły dla ku danego przedmiotu na tyle, że zechce ono dokonać zmiany. Stosując tę technikę będziesz miał możliwość rozwinięcia i pogłębienia swoich szamańskich umiejętności śnienia.

Zmiana snów



Jednym z najskuteczniejszych sposobów pracy ze snami jest ich zmiana przy pomocy wyobraźni. W wymiarze duchowym są one rzeczywistym doświadczeniem, ale podobnie jak wszystkie rzeczywiste doświadczenia, wynikają z określonych przekonań i przyzwyczajeń człowieka. Pod tym względem przypominają języki, ponieważ one też bazują na konstrukcjach i wzorcach. Nawet gdyby język miał najbardziej elastyczne zasady gramatyczne i najbogatsze słownictwo, przy jego pomocy można byłoby wyrazić tylko to, co ma do powiedzenia posługujący się nim umysł. Podobnie, również wewnętrzne i zewnętrzne środowisko snów może wyrażać jedynie to, o czym myśli umysł, który je wytwarza. I tak samo, jak opanowanie innego języka, odmiennie ujmującego pewne sfery życia, może zmienić sposób myślenia, a tym samym i doświadczenia człowieka, również zmiana środowiska tworzonych przez nasz umysł snów może przekształcić wszystko, czego w nich doświadczamy.
Praktycznie oznacza to, że jeżeli wprowadzamy zmiany do jakiegoś snu, to przebudowujemy również wzorce, które go wywołały i w ten sposób automatycznie zmieniamy wszystkie inne sny, które mogłyby powstać w przyszłości w oparciu o ten wzorzec. A uzdrawiając swoje środowisko wewnętrzne, uzdrawiamy także otaczający nas świat zewnętrzny.
Co prawda, przy odpowiedniej motywacji, możliwe jest obudzenie świadomości w trakcie śnienia, ale dla uzyskiwania korzyści ze zmiany snów nie jest to konieczne, a to dlatego, że we wspomnieniach zachowują się te same wzorce, jakie występowały w oryginalnym śnie, wraz ze wszelkimi zmianami na poziomie umysłu, które zdążyły już nastąpić od momentu jego przyśnienia się. Z tego powodu do celów uzdrawiania zmiana wspomnienia snu jest równie dobra, Jak zmiana snu podczas jego trwania.
Omówimy trzy sposoby przekształcania snów (lub ich wspomnień), którymi są: zmiana naszych reakcji na sen, dodanie dalszego ciągu i zmiana przebiegu snu. Każdy z nich jest skuteczny w przypadkach zarówno powracających i pojedynczych snów,
zawierających strach, gniew, poczucie krzywdy lub frustracji. Proces
przeprowadzamy na poziomie Kahiki.
Zmiana naszej reakcji oznacza świadomy wybór, by inaczej reagować na to, co się dzieje. Uczestniczka jednego z moich warsztatów przywołała w pamięci pewien powtarzający się sen, w którym ścigał ją ziejący ogniem smok. W oryginalnym śnie kobieta ta uciekała, ale jakby w zwolnionym tempie i kiedy smok miał już ją prawie dopaść, budziła się. Podczas zajęć skupiła się na momencie tuż przed obudzeniem i wyobraziła sobie, że zatrzymuje się, odwraca i krzyczy: „Dlaczego mnie ścigasz?!" Ku jej zdziwieniu smok również zatrzymał się, spojrzał na nią zmieszany i powiedział: „Ja ciebie nie ścigam. Ja podążam za tobą". Wpływ, jaki miało takie przeprogramowanie snu na życie tej kobiety, polegał na tym, że w
dużej mierze pozbyła się ona lęków i zwiększyła poczucie własnej wartości.
Dodawanie dalszego ciągu do snu oznacza, że przywołujemy go w pamięci i koncentrujemy świadomą uwagę na momencie, w którym obudziliśmy się oczekując dalszego rozwoju wypadków. Z niektórymi snami pracuje się w ten sposób lepiej niż z innymi, ale jeżeli będziemy tę technikę wykonywali dostatecznie długo, zawsze przyniesie pozytywną przemianę. Podczas jednego z moich wcześniejszych kursów pewien mężczyzna pracował z powracającym snem, w którym wjeżdżał samochodem do wielopiętrowego garażu, gdzie czekał na niego inny samochód (jak potem dowiedział się z procesu interpretacji, prowadzony przez jego matkę). Następnie obydwa ścigały się po spiralnej rampie aż do ostatniego piętra, gdzie samochód matki zatrzymywał się, a jego wylatywał w przestrzeń. Był to moment, w którym zwykle człowiek ten budził się pełen lęku.
Podczas zajęć odtworzył sen jeszcze raz (z uczuciem strachu, jak potem powiedział) do momentu, kiedy jego samochód „wyfruwał" z najwyższej rampy. Pozwolił, by sen samoistnie rozwijał się dalej.
Jego samochód poszybował nad miastem i miękko wylądował na autostradzie po drugiej stronie. Jadąc nią mój słuchacz zobaczył tablicę informacyjną, na której było napisane: „Życie trwa." Takie zakończenie snu pozwoliło mu poprawić relacje z matką i zmniejszyć strach przed śmiercią.
Zmiana przebiegu snu jest formą bezpośredniej, twórczej interwencji, dzięki której można nabrać większej pewności siebie i wzmocnić poczucie własnej wartości. Jeżeli dana osoba ma niskie mniemanie o sobie, niezbędne może być powtarzanie tego procesu w odniesieniu do różnych części snu i przez dłuższy okres czasu. Pewna kobieta, której ta technika bardzo pomogła, pracowała nad jednym snem ponad sześć miesięcy. Najczęściej jednak wystarczy jednorazowe przeprowadzenie zmiany przebiegu zdarzeń. Dla zilustrowania, jak twórcza interwencja może doprowadzić do spontanicznej zmiany, opowiem jeden ze swoich własnych snów.
Zaczął się on od tego, że byłem pasażerem helikoptera (co już od początku było dla mnie rzeczą niecodzienną), który wystartował, ale nie mógł wzbić się wysoko, ponieważ trafił na przewody linii wysokiego napięcia. Resztę snu aż do obudzenia się wypełnił deprymujący lot w formie bezsensownego podskakiwania.
Natychmiast po przebudzeniu wróciłem do snu i od razu na jego początku wyprosiłem pilota, zanim zdążył wystartować, przeszedłem na drugą stronę i zająłem jego miejsce. Ująwszy w ręce stery poderwałem maszynę, znalazłem przejście między dwoma
przewodami i z warkotem wzbiłem się w niebo. Czułem się wspaniale. Następnie stwierdziłem, że bez świadomego zamierzenia lecę nad Stanami Zjednoczonymi widząc bardzo wyraźnie zarysy każdego z nich. I nagle, ku mojej radości i wielkiemu zaskoczeniu, na niebie pojawiło się mnóstwo helikopterów pilotowanych przez szamanów, których wykształciłem. Zaczęli oni rozrzucać po całym kraju moją broszurkę Duch Aloha. Po dokonaniu takiej zmiany przebiegu mojego snu, w świecie zewnętrznym nastąpił ogromny wzrost liczby ludzi, do których dotarłem z nauczaną wiedzą.
Prawie zawsze po zajęciach na temat zmiany snów znajduje się ktoś, kto ma wątpliwości, czy można zmienić sen zanim pozna się jego sens, zanim wyciągnie się z niego stosowną „lekcję", a czasami - czy taka zmiana nie jest równoznaczna ze stłumieniem tego, co sen miał nam przekazać. Wszystkim, którzy mają takie obawy chcę powiedzieć, że świat wewnętrzny niewiele różni się od świata zewnętrznego. Jeżeli na jawie złamiemy rękę., to nie siedzimy i nie czynimy rozpaczliwych wysiłków, by zrozumieć znaczenie tego zdarzenia, ani nie pozostawiamy ręki w tym stanie po to, by pamiętać lekcję, którą mamy z niego wyciągnąć, lecz robimy wszystko, by czym prędzej złożyć złamaną kość. Pierwsza informacja, jaką niesie takie zdarzenie jest czytelna: „Hej! Twoja ręka jest złamana!"
Równie czytelna jest druga informacja, przekazana przez ból i dyskomfort. Brzmi ona: „Zrób coś z tym natychmiast". Możemy, oczywiście, poszukiwać innego znaczenia tego wypadku, możemy badać, jakie myślenie doprowadziło do niego, jeżeli uważamy, że jest to dla nas ważne (a mogłoby być ważne, gdyby złamanie ręki zdarzyło nam się już po raz trzeci w tym roku), ale czas na to jest dopiero po podjęciu stosownych działań w celu przywrócenia ręki do normalnego stanu. To samo odnosi się do naszych wewnętrznych snów, niosących lęk, gniew, ból lub cierpienie. Najpierw uzdrów je.
Jeżeli chodzi o tłumienie tego, co sen miał nam przekazać, zawsze zalecam, by świadomie wyrazić pełne uznanie dla snu w takiej postaci, w jakiej jest jeszcze przed jego zmianą. Następnie możesz przystąpić do uzdrawiania, ale rób to z miłością i pełnym świadomym zaangażowaniem zmysłów, ponieważ jeżeli pragniemy szybko zmienić coś, czego nie lubimy, a nie chcemy skupić na tym uwagi, to prawdopodobnie działamy na zasadzie unikania lęku, toteż nie osiągniemy oczekiwanych wyników.

Mo'ike - sztuka interpretowania snów


Metoda, o której będzie tu mowa, jest krótka, przyjemna i prosta. Najlepszymi interpretatorami swoich snów jesteśmy my sami, a podając tę metodę chcę pomóc Ci uwolnić się od senników tudzież czasochłonnych procesów skojarzeń i analiz tematycznych. Jest możliwe bezpośrednie dotarcie do rzeczywistego znaczenia naszego snu, co wynika z wniosku, wysnutego z piątej zasady Huny, który brzmi: „Wszystko żyje, ma świadomość i reaguje". Wszystko, co istnieje zawiera również postacie i przedmioty z naszych snów, a także same sny.
Sposobem interpretowania snów jest świadome odtwarzanie ich przebiegu w stanie odprężenia i bezpośrednie zadawanie występującym w nich postaciom i przedmiotom takich pytań, jak: „Co tu robisz?" „Co sobą reprezentujesz, co symbolizujesz?"
Najczęściej osoba, zwierzę lub przedmiot przemówią do nas i udzielą informacji, których oczekujemy. Jeżeli chcemy porozmawiać ze snem jako całością, należy wyobrazić sobie, że jest on kulą. W przypadku, gdy dotyczy on sprawy, która wywołuje choćby niewielki stres w Twojej podświadomości, dana postać może nie chcieć odpowiadać na pytania, toteż by uzyskać interesujące Cię informacje, będziesz musiał być szczególnie miły i przekonywający lub bardzo stanowczy - zależnie od swojej osobowości. Gdyby jednak nie było żadnej odpowiedzi, zastosuj technikę „próbnej interpretacji". Polega ona na tym, że zadajemy pytanie i następnie świadomie zmyślamy odpowiedź, jakbyśmy mówili za daną postać lub przedmiot. Nie ważne, że brzmi to dziwnie, ważne, że działa, a działa dlatego, że jesteś w stanie na poczekaniu zmyślić odpowiedzi, która nie ma znaczenia, co wynika z wniosku, wysnutego z drugiej zasady Huny, który brzmi: „Wszystko jest ze sobą połączone". Po kilku próbach wykorzystania techniki próbnej interpretacji stwierdzisz, że spontaniczne odpowiedzi zaczną napływać łatwiej.
Ciekawostką jest to, że również wspomnienia ze świata zewnętrznego można traktować jak sny i interpretować je w ten sam sposób. Kiedyś przebywając w Malibu jadłem obiad z przyjacielem.
Gdy rozmawialiśmy o naszej pracy nad transformacją, usłyszał to mężczyzna, siedzący przy sąsiednim stoliku i zaprosił nas na pokaz, który, jak powiedział, zainteresuje nas obu. Mój przyjaciel nie miał czasu, ale ja poszedłem tam i natychmiast zacząłem zadawać sobie pytanie: „Co, do licha, ja tutaj robię?" Spotkanie było tak przeraźliwie nudne, że wyszedłem wcześniej, mimo, iż był tam inny mój przyjaciel, z którym dawno się nie widziałem. Pokaz dotyczył projektu stworzenia jakiegoś ośrodka. Miał on kosztować 22 miliony dolarów! Część pieniędzy przeznaczona była na ogromną kopułę, którą z jakichś niejasnych powodów zamierzano częściowo wkopać w ziemię. Druga część pieniędzy miała być przekazana na stworzenie systemu inteligentnych komputerów w oparciu o rozwiązania techniczne, których, jak dotąd, nie wynaleziono. Jeszcze inną część przeznaczono na popieranie wynalazków w rodzaju urządzenia, które jest mocowane na nosie po to, by automatycznie wdmuchiwało powietrze naprzemiennie do każdej nozdrzy i w ten sposób pomagało ćwiczyć jogę. I to były najlepsze pomysły. Po wyjściu ze spotkania odczuwałem zamęt w głowie i przygnębienie głównie z tego powodu, że ufając intuicji i prowadzeniu, wierzyłem, iż wszystkie sytuacje, które mi się przydarzają, służą założonym przeze mnie celom, a to doświadczenie nie wyglądało na takie. Miałem do wyboru, albo zwątpić w siebie, albo zacząć jeszcze bardziej wierzyć. Wybrałem to drugie i potraktowałem cała zdarzenie jak sen, zadając uczestniczącym w nim osobom pytania odnośnie jego interpretacji.
Jak się okazało, jednym powodem, dla którego znalazłem się na tym zebraniu, było pozytywne pobudzenie spotkanego na nim przyjaciela, a drugim - uświadomienie sobie (poprzez wyolbrzymienie) swoich niepokojów związanych z tym, że być może moje przedsięwzięcia, którymi wówczas się zajmowałem, były również nieciekawe. Tak więc, zważywszy, że całe życie jest snem, wszystkie wspomnienia możemy traktować jak sny i pracować z nimi.

Trzy regiony PO


W świecie zewnętrznym istnieją trzy regiony, czyli ląd, morze i niebo. Również w świecie wewnętrznym regiony są trzy, przynajmniej w systemie myślenia hawajskich szamanów. Są to Lanikeha, Kahiki i Milu.

Lanikeha jest Wyższym Poziomem świata niewidzialnego. To tam jest Bóg, Aniołowie i święci, tam mieszkają i bawią się bogowie i boginie, tam jest siedziba niezliczonej liczby bohaterów i mitów.
Może się zdarzyć, że w nocy, przeżywając ważny, ponad-naturalny sen, znajdziemy się właśnie na tym poziomie. Szamani udają się tam przede wszystkim po inspirację, tak jak to uczynił Maui, by odkryć tajemnice ognia i uprawy roślin.

Kahiki, Poziom Średni, jest tym regionem wewnętrznym, który najbardziej przypomina rzeczywistość zewnętrzną. Na nim rozgrywa się większość naszych snów. To, że wyraz Kahiki jest podobny do „Tahiti" wynika stąd, że są to te same wyrazy, lecz w różnych dialektach. W Polinezji powszechnym zjawiskiem było nazywanie miejsc w świecie zewnętrznym nazwami, określającymi obszary świata wewnętrznego. W języku hawajskim Kahiki oznacza „zagraniczny, obcy" lub „moc robienia czegoś". W języku tahitańskim wyraz tahiti oznacza „przesiedlanie, przesadzanie" i „przekraczać". W połączeniu z czymkolwiek innym znaczenia te
nawiązują, do wykorzystywania snów Kahiki w celu wprowadzania zmian w otaczającym nas świecie.

Trzecim regionem jest Milu, Poziom Niższy. Jest to miejsce koszmarów sennych i próby sił, a także obszar, do którego szamani często udają się w poszukiwaniu wizji, niezbędnej dla odzyskania utraconej mocy.
W następnym poście zaczniemy nasz proces od pracy w Kahiki ze snami, jakie miewamy w nocy.

ZMIENIANIE ŚWIATA ZA POMOCĄ SNÓW SZAMAŃSKICH


Aia ke ola i Kahiki - (Zdrowie i dobrobyt mieszczą się w Kahiki -w miejscu znajdującym się na poziomie wewnętrznym)

Następne posty zapoznają Cię z możliwościami zmieniania otaczającego nas środowiska za pomocą snów szamańskich.
Zaczniemy od omówienia sposobów używania takich snów, które mają ścisły związek ze światem zewnętrznym, a następnie stopniowo będziemy wchodzili na coraz głębsze poziomy śnienia, byś mógł zrozumieć podstawowy rodzaj snu szamańskiego, czyli poszukiwanie wizji, i pracować z nim.
W tradycyjnej kulturze hawajskiej Wszechświat podzielony jest na Po i Ao. Po oznacza wewnętrzny sen, niewidzialną rzeczywistość, która rodzi sen zewnętrzny czyli Ao. Ponieważ Po oznacza to, co jest niewidzialne, czyli świat doświadczeń, które ludzie Zachodu Mogliby nazwać doświadczeniami umysłu lub ducha, ten sam wyraz używany jest do określania „pory nocy", czyli tej części doby, w której panuje ciemność. Dzięki starożytnym poetom hawajskim po, (czyli noc) stało się symbolem świata wewnętrznego, a ao, czyli pora dnia - symbolem zewnętrznych przejawów świata wewnętrznego i dlatego ao oznacza także „uczenie się i nauczanie".
Moment zachodu Słońca rozpoczynał u Hawajczyków nową dobę, a świt był początkiem przejawiania się całego procesu twórczego, który odbywał się w porze nocy. Zachód jako taki stał się symbolem Po, co wywołało zamieszanie wśród wielu wczesnych badaczy i w dalszym ciągu „miesza szyki" antropologom. Zawsze, kiedy Polinezyjczycy mówili, że pochodzą z Zachodu, nie mieli na myśli Azji, lecz Po, czyli świat ducha. Mówię o tym, by zwrócić uwagę na szamańską koncepcję, że to, czego doświadczamy jako rzeczywistości zewnętrznej jest przejawem lub odzwierciedleniem rzeczywistości wewnętrznej, a także, że jednym z najskuteczniejszych sposobów zmiany rzeczywistości zewnętrznej, czyli snu-życia, jest zmiana rzeczywistości wewnętrznej, czyli snu Ducha.

Światło Miłości La 'a Kea


La'a kea jest hawajskim idiomem, oznaczającym „święte światło", mające związek z całym dobrem, które niesie ze sobą dzień, takim jak światło słoneczne, wiedza i szczęście. Technika, którą chcę teraz przedstawić, jest podobna do opisanej w poprzednim poście techniki Białego Światła, z wyjątkiem tego, że jest stosowana do innego celu, a mianowicie do uzdrawiania i wprowadzania harmonii. Aby rozróżnienie było bardziej klarowne nazwiemy ją Światłem Miłości.
W tej technice posługujemy się mocą, która jest w nas i wykorzystujemy umysł, by wyobrazić sobie, że jesteśmy otoczeni i wypełnieni Światłem Miłości. Nazywamy to „włączeniem Światła".
Nie trzymaj się, jednak, sztywno określenia „Światło". Jeżeli wolisz, możesz wyobrażać sobie kolory, dźwięki albo emocje. Moje własne Światło Miłości jest zwykle pełne barw, symboli, wzorców, muzyki i delikatnych odczuć, w zależności od tego, jaki efekt chcę uzyskać.
Kiedy włączymy Światło należy jednocześnie „podsycać je" przez wytwarzanie pozytywnych emocji. W tym celu wystarczy, że będziesz zauważał i chwalił wszelkie piękno, które dostrzeżesz, ale możesz pokusić się o wytworzenie silniejszych emocji.
Aby móc stosować te technikę, należy przede wszystkim założyć, że Światło Miłości istnieje. Ponadto, trzeba wierzyć, że będzie ono rozprzestrzeniało się i docierało do każdego miejsca, na którym skupimy swoją uwagę; należy też być przekonanym, że zawsze zachowa się ono zgodnie z naszymi wskazówkami. Oto kilka sugestii odnośnie wykorzystywania tej metody wprowadzania harmonii:

1. Zacznij każdy dzień od zwrócenia się do Światła Miłości i rozprzestrzenienia go na całe swoje otoczenie. Porozmawiaj ze Światłem (wszystko żyje, ma świadomość i reaguje) i wydaj mu polecenie - głośno lub mentalnie - by zharmonizowało miejsce, w którym się znajdujesz.

2. W analogiczny sposób stosuj Światło Miłości przez cały dzień w odniesieniu do różnych ludzi, miejsc i sytuacji.

3. Zawsze, kiedy odczujesz fizyczne lub emocjonalne wyczerpanie, zwróć się do Światła Miłości i powiedz: „Zharmonizuj energie wokół mnie".

4. Jeżeli Twój związek z kimś jest trudny, rozszerz Światło Miłości tak, by objęło również tę osobę, niezależnie od tego, gdzie się znajduje w danej chwili, i powiedz: „Zharmonizuj energie między nami" lub „Zharmonizuj nasze pola energetyczne".

5. Jeżeli chcesz ochronić swoją rodzinę i przyjaciół (czy swój majątek), wyobraź sobie, że Twoi bliscy (Twój dobytek) otoczeni są Światłem Miłości i powiedz: „Otocz tę osobę (miejsce lub rzecz) aurą pokoju i harmonii".

6. Jeżeli chcesz użyć tej techniki do uzdrawiania na odległość, ćwicz otaczanie się Światłem Miłości w różnych barwach (lub w postaci symboli barw), stosując do każdego inne polecenie. Jeżeli masz już własny system kolorów, który lubisz, używaj go. Ale, dla przykładu, przytaczam system, którego sam używam.

Kolor biały/bezbarwne światło - „Oświeć!" (używany w uzdrawianiu do poszerzania wiedzy wewnętrznej i łączenia się z Wyższą Jaźnią, a także w przypadkach, kiedy czujemy, że żaden inny kolor nie jest odpowiedni).

Kolor czerwony/różowy - „Oczyść!" (używany do usuwania napięć mentalnych i fizycznych oraz wszelkich ograniczeń; dobry jest w przypadku chęci poprawienia wzajemnego porozumienia między członkami jakiejś grupy).

Kolor pomarańczowy/brzoskwiniowy - „Skoncentruj!" (pomaga skupiać uwagę i energię).

Kolor żółty - „Zmobilizuj!" (pomocny w uwalnianiu się od zmartwień, urazy i poczucia winy; pomaga usunąć ociąganie się, stymuluje cieszenie się chwilą obecną).

Kolor zielony - „Pobłogosław!" (pomaga pogłębić pewność siebie, wzmocnić stosunki przyjacielskie, miłość i szczęście).

Kolor niebieski - „Wzmocnij!" (pomaga zwiększyć siłę duchową i fizyczną,
wiarę we własne siły i wewnętrzną dyscyplinę).

Kolor fioletowy - „Wspomagaj!" (pomaga tworzyć harmonię duchową i fizyczną,
dostrajać się do celu i dobrobytu, łączyć się z innymi, by osiągać wspólne cele).

Ponadto, jeżeli chcesz włączyć kolor czarny („Pochłaniaj"), to można go używać do pochłaniania i przetwarzania negatywności; kolor szary ("Neutralizuj"), można stosować do neutralizowania wszelkiego rodzaju nadmiaru, natomiast tęczy używa się zamiennie z kolorem białym. Po wypraktykowaniu poszczególnych barw Światła na sobie i uzyskaniu umiejętności ich odczuwania, zacznij stosować je - zgodnie ze wskazówkami, podanymi w punkcie 5 - w odniesieniu do innych ludzi, miejsc i rzeczy, na których Ci zależy.
1. Jeżeli chcesz zastosować szczególnie silną formę uzdrawiania na odległość przy pomocy Światła Miłości, weź jakiś mały przedmiot, na przykład monetę, kryształ albo zwykły kamyk, by symbolizował daną osobę lub miejsce, którym chcesz pomóc w uzdrowieniu. Umieść ten przedmiot w lewej dłoni, a do prawej weź kamień szamański albo inny przedmiot w jednym z kolorów, wymienionych w punkcie 6. Następnie otocz się Światłem Miłości takiego samego koloru, jakiego jest przedmiot, który trzymasz w prawej ręce i robiąc kahi na obie dłonie, wydaj stosowne polecenie, oddychając przy tym głęboko. Tu musisz koncentrować się jednocześnie na trzech rzeczach: na obu dłoniach i na Świetle Miłości. Nie musisz skupiać się na wyobrażaniu sobie danej osoby, ponieważ jej symbol masz w dłoni, na której się skupiasz.
(Materialne przedmioty pomagają zaangażować w proces energię i uwagę ku.) W pewnym momencie otrzymasz sygnał, że należy zakończyć proces. Może on przyjść w postaci głębokiego westchnienia, jakiegoś wewnętrznego impulsu, albo doznania fizycznego takiego, jak mrowienie lub zmęczenie. Kiedy taki sygnał się pojawia, sprawia wrażenie wiadomości wysłanej przez ku osoby, której pomagamy, informującej nas, że na dany moment otrzymała ona dostateczną dawkę energii. Zakończ proces wypowiedzeniem takiego zdania, jak na przykład, „Koniec procesu", „I tak się stało", „Dziękuję", lub hawajskiego „Amama", które w dużym przybliżeniu oznacza „Niech tak się stanie!".
Zawsze stosuj błogosławieństwo i bądź sam błogosławiony Światłem Miłości.

Białe Światło Ochrony


Gdzie panuje strach, tam pojawiają się konflikty. Trudno się dziwić, że w świecie, w którym króluje strach, nawet metafizyczne metody oparte są na obronie i ataku. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych na świecie technik, służących ochronie jest „Białe Światło Ochrony", jak często się ją nazywa. Sama koncepcja jest wspaniała, natomiast jej stosowanie pozostawia wiele do życzenia.
W najprostszej formie metoda ta polega na wyobrażeniu sobie, że jesteśmy otoczeni czystym białym światłem, chroniącym nas przed wszelkim złem, zarówno tym, które emanuje z naszego własnego wnętrza, jak i tym, które może pochodzić od innych istot duchowych. Jeden z moich uczniów opowiedział mi, jak można prawidłowo stosować tę metodę. W latach sześćdziesiątych mieszkał on w Nowym Jorku, gdzie jedną z jego znajomych była piękna, młoda kobieta, która lubiła włóczyć się po najbardziej niebezpiecznych dzielnicach miasta, mając na sobie tylko cienkie bawełniane odzienie. Znajomi, łącznie z moim uczniem, ostrzegali ją o grożących niebezpieczeństwach, ale ona uśmiechała się i odpowiadała „Chroni mnie Światło". Pewnego razu mój uczeń postanowił pójść za nią. Jakież było jego zdziwienie, kiedy stwierdził, że zatwardziali ulicznicy niezmiennie odnosili się do niej z kurtuazją i uprzejmością. Światło spowodowało usunięcie wszelkiego strachu, toteż obie strony zareagowały na obecność bezwarunkowej miłości.
Jednakże dość często stosowanie Białego Światła powoduje wzmożenie lęku i pogorszenie istniejącego stanu. Jeżeli tak się dzieje, przyczyna leży w silniejszym skupianiu się na ochronie, niż na ufności. W takich przypadkach Światło służy za mur lub barierę, która izoluje źródło strachu wcale nie powodując uwolnienia się od niego. Za każdym razem, kiedy technika ta stosowana jest w ten sposób, wzmacnia ona lęk i tworzy nawyk bania się. Jeżeli otaczasz Białym Światłem Ochrony siebie, swoją rodzinę i przyjaciół, swój dom i samochód ufając, że oddałeś to wszystko pod opiekę tego Światła, to będzie Cię ono chroniło w sposób doskonały. Ale jeżeli otaczając się tym samym Światłem koncentrujesz uwagę na tym, od czego chcesz być zabezpieczony, wyczerpujesz się wskutek wkładania wysiłku we wzmacnianie Światła i zaczynasz przyciągać do siebie, to czego się boisz.
Najgorsze i najbardziej odrażające jest zastosowanie Światła, które czasami zalecają nawet nauczyciele duchowi, mający wprawdzie najlepsze intencje, ale zbyt opanowani przez strach, by wiedzieć, co czynią. Chodzi o takie wykorzystanie Światła, kiedy nie służy ono jako bariera ochronna, lecz jako ekran lub zwierciadło, odsyłające negatywne intencje do nadawcy. Zakłada się tu, że energie, odczuwane przez nas jako nieprzyjemne sensacje, zostały celowo wysłane w naszym kierunku przez prześladowcę, który zasługuje na zwrot tego, co wysłał. Chociaż walka na poziomie metafizycznym nie jest niemożliwa, zdarza się bardzo rzadko, ponieważ na świecie zbyt mało jest ludzi dostatecznie bystrych, by
wiedzieć jak się w nią zaangażować i jednocześnie tak głupich, by to zrobić (pamiętaj, że ku bierze wszystko osobiście do siebie).
Aby Białe Światło Ochrony mogło być stosowane w sposób prawidłowy należy być świadomym, że wszelkie targające nami negatywne uczucia są reakcją na nasze środowisko duchowe i fizyczne i to niezależnie od tego, czy jakaś konkretna osoba jest wściekła na nas lub czy ktoś chce nam zaszkodzić. Używanie Światła do przesyłania innym ludziom szkodliwych energii, nawet wtedy, kiedy sądzimy, że jedynie odsyłamy to, co zostało wysłane w naszym kierunku, jest angażowaniem się w czarną magię.
Białe Światło jest najskuteczniejszą pierwszą pomocą w zakresie ochrony umysłu dla osób, które są tak opanowane strachem, że nic innego nie jest w stanie spowodować, by osiągnęły głębsze poczucie bezpieczeństwa. Jednakże z chwilą osiągnięcia minimalnego poziomu pewności siebie, należy przejść do stosowania czegoś bardziej zaawansowanego i przynoszącego większe korzyści.

LA 'A KEA - ŚWIATŁO MIŁOŚCI



Z uwagi na to, że istnieje sieć połączeń, o której była już mowa w poprzednich postach, wszystko na siebie wzajemnie wpływa, chociaż nie w jednakowym stopniu. Dla nas najważniejsze jest to, że na ku najsilniejszy wpływ ma takie pole energii, które jest najintensywniejsze, które znajduje się w najbliższej odległości od niego, a także takie, które najsilniej rezonuje z jego własnymi wibracjami.
Pole to obszar wpływu (przykładem może być pole magnetyczne) lub percepcji (na przykład, pole widzenia). Tutaj rozpatrujemy to pojęcie głównie jako obszar wpływów i koncentrujemy się na energetycznej „otoczce" człowieka, zwanej aurą, lub po hawajsku hoaka. Pole energii człowieka zawiera zarówno fizyczne, jak i niefizyczne składniki, ale na razie potraktujemy je jako jednolitą całość. Pomocne będzie również przyjęcie takiej definicji energii, która określa ją jako ruch lub działalność, wywierającą wpływ na otoczenie, czyli powodującą w nim zmiany. Ruch ten można nazwać także wibracją, wpływającą na otoczenie. Należy wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz, a mianowicie to, że energia nie jest przedmiotem, którego można dotknąć, ale przedmioty, które można dotknąć obdarzone są energią.
Dlatego też obniżenie lub uszczuplenie energii oznacza zmniejszenie szybkości wibracji, a nie usunięcie czegoś, czego można dotknąć i podobnie - zwiększenie energii jest równoznaczne z podwyższeniem prędkości wibracji, a nie z dodaniem czegoś materialnego.
Zwiększenia energii nie można porównać do szklanki wody, dodanej do ciasta, natomiast analogią, którą możemy przyjąć, jest szybkość obrotów miksera, użytego do jego wymieszania.
Do pola energetycznego człowieka mają zastosowanie dwa znaczenia pojęcia rezonansu. Jedno, mające związek z elektrycznością, to „stan dostrojenia obwodu, pozwalający na intensywniejszy przepływ prądu o określonej częstotliwości". W kategoriach możliwości człowieka oznacza ono, że o tym, jakiego rodzaju energie będą miały na nas wpływ, decyduje stan umysłu i ciała. Używając konkretnego przykładu można powiedzieć, iż każdy lęk w Tobie, niezależnie od jego przyczyn, podlega wpływom każdego innego zewnętrznego lęku w ten sposób, że rezonuje z nim.
To samo odnosi się do każdego innego stanu, na przykład, pewności siebie - im będzie większa, tym łatwiej będzie rezonowała z każdą pewnością siebie, pochodzącą z zewnątrz. Oto dlaczego w każdym uzdrawianiu tak ważne jest uczynienie przez szamana podstawowego kroku, który polega na wzmocnieniu u uzdrawianej osoby tej właśnie cechy. Jest rzeczą oczywistą, wynikającą z trzeciej i szóstej zasady Huny, że możemy świadomie zadecydować o przeniesieniu swojej uwagi na pewność siebie w dziedzinie, w której ją posiadamy i w ten sposób bardziej dostroić się do wpływów każdej wibracji pewności siebie istniejącej wokół nas, zmniejszając tym samym wpływy wszelkich lęków. Inne znaczenie rezonansu, zapożyczone z fizyki, to wzmocnienie wibracji jakiegoś ciała pod wpływem drgań pochodzących z innego źródła, a posiadających zbliżoną częstotliwość. W kategoriach pola energetycznego człowieka oznacza to, że nasz lęk ma tendencję do wzmacniania lęku u znajdujących się w pobliżu ludzi. Dotyczy to w jednakowym stopniu wszystkich innych stanów emocjonalnych.
Im bliżej znajdujemy się od źródła energii, tym silniejsze jest jego oddziaływanie na nas, toteż odległość jednego człowieka od drugiego powinna mieć zasadniczy wpływ na wzajemne relacje między ich polami energetycznymi. Jednakże - choć pola te rozprzestrzeniają się w sposób nieskończony - siła naszego oddziaływania na innych może wcale nie być taka, jaka wynika z rzeczywistej intensywności naszej aury. Dzieje się tak dlatego, że - zgodnie z trzecią zasadą Huny - energia podąża za uwagą, a uwaga mentalna i sensoryczna człowieka bywa różna. Natomiast, abstrahując od wszelkich związków z częstotliwościami, ludzie są bardziej podatni na wpływy energii, postrzeganych fizycznymi zmysłami (wzroku, słuchu, dotyku itd.) niż tych, które odczuwają poprzez zmysły mentalne i z tego powodu mała odległość jest ważnym czynnikiem w odbieraniu wpływów.
Natężenie pola energii ma związek z intensywnością jej przepływu, a to z kolei związane jest z charakterystyką wibracji, która Posiada dwie składowe - częstotliwość i amplitudę, lub, mówiąc inaczej, szybkość i natężenie. Biorąc jako przykład fale oceanu można powiedzieć że ich liczba na przestrzeni stumetrowego odcinka określa częstotliwość, a wysokość, jaką osiągają, to ich amplituda. Jest rzeczą oczywistą, że fala trzymetrowa będzie niosła więcej energii, niż fala dwumetrowa o tej samej częstotliwości. Inny przykład można znaleźć w muzyce: dźwięk C zagrany na tubie będzie miał taką samą liczbę drgań na sekundę, co ten sam dźwięk wydawany przez strunę pianina, zabrzmi jednak z o wiele większą siłą (muzyczne określenie amplitudy). W aurze człowieka częstotliwości odpowiada siła skupienia, a amplitudzie - emocje.
Skupienie pochodzi z uwagi kane ku i lono, natomiast źródłem emocji są świadome i zwyczajowe reakcje na nasze środowisko wewnętrzne i zewnętrzne.
Podsumowując to, co zostało powiedziane wyżej, należy stwierdzić, że największy wpływ na ku ma najsilniejsze, najbliższe i najlepiej rezonujące z nim pole. Zilustrować to może przykład.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do pokoju, gdzie ludzie są w stanie potencjalnego gniewu, a jedna osoba jest wściekła właśnie w tym momencie chociaż otwarcie tego nie demonstruje. Jeżeli w Twoim życiu są rzeczy, wywołujące u Ciebie złość, to nawet gdybyś w danej chwili nie doświadczał tej emocji, po wejściu do takiego pomieszczenia zaczniesz odczuwać narastającą irytację, nie wiedząc nawet, dlaczego. Jeżeli na dodatek osoba, o której mówimy, jest zła z powodu, który również Ciebie rozgniewałby, to wpływ jej emocji odczujesz szczególnie silnie. Zadziała tu niewielka odległość, natężenie pola i rezonans. W przypadku, gdy masz podświadome przyzwyczajenie unikania gniewu, efekt pola prawdopodobnie wpłynie na Ciebie tak, że podświadomie stłumisz swoje emocje przez napięcie mięśni, toteż im dłużej będziesz pozostawał w takim pomieszczeniu, tym bardziej będziesz czuł się chory lub wyczerpany.
Ważne jest, by zdać sobie sprawę, że to nie ktoś inny wysysa z nas energię, czy powoduje nasze złe samopoczucie - doprowadzają do tego nasze własne reakcje. Nikt nie może pozbawić nas energii, ponieważ jej zasoby są nieskończone, podobnie jak my sami.
Jeżeli w czyimś towarzystwie czujemy się wyczerpani oznacza to, że nasze ku reaguje na coś w tej osobie, co nam się, nie podoba.
Gdybyśmy w przedstawionej sytuacji weszli do pokoju z głębokim poczuciem szczęścia, wywarlibyśmy na zagniewaną osobę łagodzący, uzdrawiający wpływ.
Nie tylko ludzie mogą wpłynąć na nasze emocje; różnego rodzaju wpływy mogą pochodzić także z naszego środowiska materialnego. Odrobina stresu wniesiona do wysoce na-energetyzowanego pomieszczenia takiego, jak klimatyzowane biuro lub wielka piramida, może zaowocować jego wzmocnieniem i wyzwoleniem albo gniewu, albo też strachu - zależnie od tego, jak zwyczajowo reagujemy na stres. Jeszcze silniej możemy zareagować na przechowywane przez ku wspomnienia, związane z jakimś
miejscem. Kiedyś w Egipcie, pod koniec długiego, męczącego dnia, wstąpiliśmy do małej świątyni Izis, położonej na wysepce na Nilu.
Kiedy grupa nasza weszła do sanktuarium, pewna kobieta, będąca bardzo wrażliwą istotą, której nie pozwalano swobodnie wyrażać emocji, popadła przy wejściu w głębokie omdlenie. Później powiedziała, że poczuła się przytłoczona uczuciem gniewu. Ja też odczuwałem gniew, który narastał we mnie w miarę zbliżania się do wejścia, toteż gdy tam dotarłem, byłem osaczony przez cudze wspomnienia aktów bezczeszczenia świątyni. Dokonując ogromnego wysiłku wszedłem do sanktuarium z zamiarem zharmonizowania jego energii, ale mój stan już nie pozwolił na to. Ciekawe, że po udzieleniu pomocy tej kobiecie, nikt więcej nie przekroczył jego progu. Wyglądało to tak, jakby nikogo ten obiekt nie interesował, lecz najprawdopodobniej była to reakcja ku. Tuż przed wejściem na statek, którym odpływaliśmy, znalazłem w piasku dziesięciocentymetrowy kryształ kwarcu i uświadomiłem sobie, że na tej wyspie musi być ich bardzo wiele, co dodatkowo wzmacniało jej energie, lecz mimo tego, musiałem podjąć świadome działania w celu usunięcia stresu i takiego przeprogramowania się, abym mógł powrócić do normalnego stanu. Gdybym przybył na wyspę zrelaksowany i przepełniony uczuciem szczęścia, doświadczyłbym tam czego innego - albo z rosnącym zainteresowaniem przystąpiłbym do badania tego miejsca, albo też wpadłbym w euforię, ponieważ mój stan rezonowałby ze wszelkimi wspomnieniami szczęścia, którego w tym miejscu doznali inni.
Praktyczna wiedza, jaka płynie z tej historii zawiera się w tym, że o ile sami tworzymy swoje emocje, o tyle wpływ na ich intensywność mogą mieć inni ludzie i rzeczy z naszego otoczenia.
Jednak zamiast tracić czas na rozważania, kto wzmacnia nasze emocje, lepiej jest wziąć się za siebie i coś z nimi zrobić. Jeżeli podobają Ci się one - delektuj się nimi, a jeżeli nie, to w następnych postach przytoczę kilka technik, które mogą Ci się przydać.

Wróżba z obrazu


Tu kryje się jedna z największych tajemnic wróżenia szamańskiego. Wyobraź sobie antropologa na jakiejś tropikalnej wyspie, który obserwuje wiejskiego szamana, jak ten rzuca muszelki, kości i kamyki, a potem daje wyczerpującą interpretację powstałych układów. Naukowiec bacznie przygląda się czynnościom szamana, lecz nie potrafi odgadnąć znaczenia używanych przez niego przedmiotów i struktury wzorca, który tworzą. Nie wierzy, kiedy tamten mówi, że nie mają one żadnego znaczenia i w końcu oddala się z przekonaniem, że szaman jest po prostu oszustem.
A co właściwie szaman robi? Przygląda się obrazom. Moim zdaniem, jest to najwyższa forma wróżenia, ponieważ poprzez symbole i skojarzenia pobudza ona najgłębsze warstwy intuicji. Aby zrobić to samo przy pomocy kamieni, odpręż się i poproś o obraz, który będzie przedstawiał obecny lub przyszły stan osoby, miejsca,
rzeczy lub sytuacji. Następnie rzuć wszystkie siedem kamieni nie określając, który jest kumu, a które są eo. Kiedy kamienie są już rozrzucone, spójrz na nie bez żadnego wysiłku. Zastanów się jedynie, jak wygląda ich rozkład, co Ci on przypomina. Możesz przyjąć, że kamienie to kropki, z których w dziecięcej książeczce buduje się obrazek. Spróbuj łączyć je w wyobraźni na różne sposoby.
Wprawdzie w nazwie tej techniki jest obraz, ale czasami główny sens układu pojawia się w postaci uczucia. Możesz po prostu patrzeć na niego i uświadamiać sobie skojarzenia, jakie przychodzą Ci na myśl.
Jeżeli czujesz, że byłoby to właściwe, możesz uwzględnić znaczenie poszczególnych kamieni, podane w poprzednim opisie. Niektórzy z Was opanują tę technikę w mgnieniu oka, ale znajdą się i tacy, którzy będą musieli trochę poćwiczyć, zanim pozbędą się oporów przed tego rodzaju działaniami. Gdyby stało się tak, że mimo usilnych prób, Powstały układ z niczym Ci się nie skojarzy, podziękuj ku za chęć współpracy, poproś, by dało Ci inny obraz, dotyczący tego samego zagadnienia i rozrzuć kamyki jeszcze raz.
Jeżeli nie podoba Ci się obrazek, również w tej technice możesz przeprowadzić taki proces zmiany układu, o którym była mowa w opisie pierwszej metody. W przypadku, gdy poprosisz o obraz stanu innej osoby, technika ta może spełnić również rolę procesu uzdrawiania na odległość. W tym celu musisz w sposób świadomy poprawić lub przekształcić obraz przez zmianę położenia kamyków.

Kamyki szamańskie


Tej metody, złożonej z trzech części, nauczam na swoich kursach. Używa się w niej łącznie siedmiu „kamyków", które wcale nie muszą być z kamienia. Zwykle wykorzystuję do tego celu plastikowe koraliki w następujących kolorach: białym, czerwonym, pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim i fioletowym. Moi uczniowie robią sobie później własne zestawy. Często używają kamieni półszlachetnych, a także oszlifowanych przez wodę kawałków bazaltu, pomalowanych na kolorowo farbą. Swoim niewidomym uczniom zalecam zrobienie sobie zestawu z maskotek, przypinanych do breloczków. Jeżeli lubisz kryształy, dobry dla Ciebie może być komplet składający się z kryształu górskiego, rodochrozytu lub różowego kwarcu, karneolu, cytrynu, malachitu lub awenturynu, turkusu lub sodalitu i ametystu lub fioletowego fluorytu.
Najlepsze są kamienie, których średnica nie przekracza 12 mm.
Omawiając dalej tę metodę, będę zakładał, że posługujesz się zestawem kamyków w podanych kolorach.

Technika uzyskiwania odpowiedzi „tak" lub „nie"

W tej technice wykorzystujemy tylko trzy kamyki: biały, czerwony i zielony. Biały nazywa się kumu, („bazowy"), a pozostałe dwa - to eo, („odpowiadające"). Właściwej odpowiedzi na nasze pytanie udziela ten, który znajduje się najbliżej białego, obojętne po której jego stronie. Tu kamyk czerwony oznacza „nie", a zielony „tak". Tak więc rozluźniamy się i zadajemy pytanie, na które odpowiedź może brzmieć „tak", lub „nie". Uważaj, by nie zadawać pytań typu „Czy powinienem zrobić, to czy tamto?", ponieważ „powinienem" odnosi się do norm i zasad, których Twoje ku często pamięta po kilka na dany temat, toteż pytanie staje się dla niego niejasne.
Kiedy poczujesz, że jesteś gotów z pytaniem, potrzymaj kamyki w ręce, a następnie rzuć je przed sobą. Jeżeli zadasz pytanie „kontrolne" możesz spowodować zakłócenia, które będą skutkiem przejawionych w ten sposób wątpliwości. Pamiętaj, iż jedyna różnica między mediami i resztą ludzi polega na tym, że medium zwykle
wierzy w prawdziwość otrzymywanych odpowiedzi, a więc, im większa jest Twoja ufność, tym dokładniejszą uzyskasz odpowiedź.
Należy również podkreślić, że otrzymywane w ten sposób odpowiedzi mówią nam jedynie o naszym ku i o naszych wzorcach, i mogą nie mieć nic wspólnego z tym, jak naszą sytuację postrzegają inni, ani jaką sytuacja ta rzeczywiście się okaże. Pytać możesz o wszystko, ale technika ta jest szczególnie przydatna do odkrywania nastawień i przekonań na poziomie ku, jak również do uzyskiwania informacji na temat naszego podświadomego postrzegania innych ludzi i sytuacji.
Kiedy będziesz zadawał pytania, dotyczące bezpośrednio Ciebie, stwierdzisz, że po uzyskaniu odpowiedzi, która Ci się nie podoba, zechcesz natychmiast powtórzyć rzut. Nie radzę Ci tego robić, ponieważ takie zachowanie wzmaga podświadomy lęk. W takich przypadkach proponuję Ci, byś zrobił coś innego, a mianowicie, byś przeprowadził:

Tajemny proces szamański dla uzyskania takiej odpowiedzi,
jakiej pragniesz

Wygląda on tak:
1. Otrzymałeś odpowiedź, która Cię nie satysfakcjonuje.
2. Zaakceptuj ją jako odzwierciedlającą aktualnie istniejący wzorzec.
3. Weź obydwa kamyki „odpowiadające" i świadomie zamień je miejscami krzycząc : „To jest nowy wzorzec, ku Zapamiętaj go!"

Przepełniony mocą krzyk i fizyczny ruch wywrą silne wrażenie sensoryczne na Twoim ku, co pomoże w stworzeniu nowego wzorca, dającego lepsze wyniki.

Technika doradcza

Do tej techniki używamy wszystkich siedmiu kamyków.
Biały nadal jest kumu, chociaż jest umieszczony na poniższej liście kamieni eo, określającej ich znaczenie.
Biały = I zasada Huny; słowo kluczowe: świadomość.
Czerwony = II zasada Huny; słowo kluczowe: wolność.
Pomarańczowy = III zasada Huny; słowo kluczowe: koncentracja.
Żółty = IV zasada Huny; słowo kluczowe: wytrwałość.
Zielony = V zasada Huny; słowo kluczowe: miłość.
Niebieski = VI zasada Huny; słowo kluczowe: pewność.
Fioletowy = VII zasada Huny; słowo kluczowe: elastyczność.

Kiedy poczujesz, że jesteś gotów, odpręż się i skoncentruj na prośbie o radę. Pytanie może być sformułowane, na przykład, tak:
„Jaki jest najlepszy dla mnie sposób, by uzyskać to, czego pragnę?" lub też „Co najlepszego mogę zrobić w tej sytuacji?" (Pamiętaj, że w tej technice nie otrzymujesz odpowiedzi „tak" lub „nie"). Następnie rzuć kamyki i odczytaj znaczenie tego, który ułożył się najbliżej białego. Połącz znaczenie odpowiadającej mu zasady Huny ze znaczeniem słowa kluczowego i odczytaj z nich odpowiedź na zadane pytanie. Należy podkreślić, że natura wróżb jest taka, iż wymaga jednakowej intuicji przy interpretacji odpowiedzi i przy zadawaniu pytania. W innej odmianie tej techniki, zamiast rady w konkretnej sprawie, możesz zapytać o plan działania, określając z góry liczbę kamyków, które chcesz, by uczestniczyły w odpowiedzi.
Na przykład, jeżeli poprosiłeś: „Podaj mi trzystopniowy plan działania w celu zwiększenia moich dochodów" i najbliżej białego kamyka znalazły się kamyki w kolorze pomarańczowym, czerwonym i zielonym, to odpowiedź można zinterpretować następująco:
„Sprecyzuj jasno swoje cele, pozbądź się poczucia winy i rób to, co kochasz robić". Jest to, oczywiście, uproszczona interpretacja, ponieważ w konkretnej, rzeczywistej sytuacji najprawdopodobniej będziesz miał znacznie więcej skojarzeń z poszczególnymi kolorami.
Przy pomocy tej techniki możesz również uzyskać odpowiedź na pytanie: "Co stoi na przeszkodzie w realizacji moich celów?"
Rzuć kamyki i odczytaj, co Ci one mówią na podstawie znaczenia tego z nich, który leży najbliżej białego. W tym przypadku należy kierować się przeciwnymi znaczeniami poszczególnych kolorów, które są następujące:

czerwony = napięcie umysłowe i fizyczne;
pomarańczowy = brak skupienia;
żółty = ociąganie się;
zielony = gniew;
niebieski = lęk lub zwątpienie;
fioletowy = skostniałe myślenie

Oi-pahu



Nazwa tej starej metody, stosowanej na Hawajach, oznacza „parzysty-nieparzysty" lub „udany-nieudany". Jest ona stosowana, kiedy chcemy określić, jak zakończy się jakieś zdarzenie lub przedsięwzięcie. Najpierw kładziemy na stole dwa kawałki materiału - mogą to być chusteczki do nosa - lub stawiamy dwie miseczki określając, która symbolizuje nas, a która osobę, miejsce, zdarzenie lub przedsięwzięcie, będące przedmiotem naszego zainteresowania.
Następnie odprężamy ciało i, koncentrując się na pytaniu o sukces, z kupki kamyków lub kamiennych kulek jedną i drugą ręką bierzemy losowo ich garść i umieszczamy je pod chusteczkami lub w miseczkach. Teraz liczymy kamyki po dwa. Aby zaoszczędzić czas, przelicz najpierw kamyki przypisane Tobie, ponieważ jeżeli okaże się, że jest ich parzysta liczba - niezależnie od tego, co jest w drugiej
kupce, otrzymałeś znak, że doznasz porażki. W przypadku, gdy zarówno w Twojej kupce, jak i w tej drugiej jest nieparzysta liczba kamyków, taki układ również traktowany jest jako znak niepowodzenia. Ja jednak nie podchodziłbym do tego wyniku tak pesymistycznie. W pierwotnym zamyśle oznaczał on, że nikt nie jest
zwycięzcą, ponieważ dwie nieparzyste liczby niwelują się wzajemnie. Z drugiej strony, jeżeli przyjmiesz filozofię wygranej obu stron (oi - „nieparzysty" oznacza również „udany"), taki wynik może oznaczać, że sytuacja jest ogólnie korzystna. Natomiast jeżeli Twoich kamyków jest nieparzysta liczba, a tych drugich - parzysta, jest to jednoznaczny sygnał, że osiągniesz zdecydowany sukces, choć zawsze musisz pamiętać, że informacja, którą otrzymujesz w ten
sposób nie ma nic wspólnego z przyszłością. Jest to odczyt prawdopodobnego rezultatu wynikającego z naszych aktualnych postaw i planów. Jeżeli je zmienisz, zmienisz również całą sytuację.

HAILONA - TWÓRCZA INTUICJA


Hailona oznacza sztukę posługiwania kamieniami, rzucanymi w celu uzyskiwania wróżby i jest starym słowem, określającym dostrojenie do intuicji. Jako technika rzucanie kamieni daje świadomemu umysłowi dostęp do informacji intuicyjnych.
Podstawowy proces polega na tym, że świadomie koncentrujemy się na jakimś pytaniu, a następnie pozwalamy, by poprzez pewien rodzaj otrzymanego układu kamieni nasze ku udzieliło nam odpowiedzi. W większości przypadków znaczenie znaków, symboli i wzorca ich ułożenia jest z góry określone. Powszechnie znaną tego rodzaju metodą jest rzucanie monet w I Chingu, a także wyciąganie kart Tarota. Zgodnie z koncepcją, nauczaną w systemie szamańskim, nasze wewnętrzne ja wybiera potrzebne mu informacje spośród tych, które nieprzerwanie przesyłane są przez sieć aka i tak manipuluje znakami i symbolami, że wzorzec ułożenia przedmiotów, użytych do wróżby, daje nam odpowiedź z taką dokładnością, z jaką przy danej metodzie jest to możliwe. Mogę powiedzieć, że w I Chingu ku używa intuicji do zebrania niezbędnych informacji, a następnie, uwzględniając grawitację, opór powietrza, siłę mięśni i tarcie powierzchniowe wyrzuca monety tak, że układają się we wzorzec, który ma określone znaczenie. W kilku następnych postach opiszę starą hawajską metodę rzucania kamyków, zmodyfikowaną metodę afrykańską oraz wysoce elastyczną metodę mojego własnego pomysłu, opartą na modelach starożytnych.

INICJOWANIE ZMIAN POPRZEZ INTUICJĘ


Ka po nui ho'olakolako, ke ao nui ho 'ohemahema
(Świat wewnętrzny dostarcza, a świat zewnętrzny ignoruje)

Szamani nie uczą się intuicji; zakładają oni, że intuicja istnieje, że jest czymś równie naturalnym, jak oddychanie. Ta zdolność człowieka jest logiczną konsekwencją pierwszych trzech zasad Huny - stanowi jeden z ważnych czynników, które sprawiają, że świat jest taki, jaki myślimy, że jest, wynika z tego, że wszystko jest ze sobą połączone, a ujawnia się dzięki energii, która podąża za uwagą. Intuicję, podobnie jak oddychanie, można rozwinąć do niewiarygodnej sprawności.
Od razu na początku wyjaśnię, że używam słowa intuicja dla określenia tak czynnego, jak i biernego zmysłu, a także jako alternatywy do pojęć telepatii i jasnowidzenia. Mówiąc ogólnie, intuicja ma związek z globalnymi zasobami informacji i wiedzą uzyskiwaną przez wewnętrzne zmysły wzroku, słuchu i dotyku (czasami również przez zmysł powonienia, i rzadziej, smaku), natomiast telepatia ma powiązania z czymś, co jest aktywne i werbalne, a jasnowidzenie zwykle oznacza coś, co jest bierne i wizualne. Ponadto, tak samo jak w świecie zewnętrznym, również informacje z poziomów wewnętrznych mogą być zarówno przekazywane, jak i odbierane.
A więc, jak działa intuicja? Aby to wyjaśnić, muszę użyć metafory, ponieważ nie mamy tu do czynienia z fizycznym przedmiotem, który - zgodnie ze zwariowanym pomysłem naukowców, reprezentujących pierwszy poziom - można byłoby rozłożyć na części i nazwać każdą z nich. Dowody istnienia intuicji - czyli wymiany danych bez udziału materialnych mediów lub konieczności przebywania w pobliżu źródła informacji - są niepodważalne, o ile, oczywiście, nie zechcesz ich ignorować, jednak nie są one oparte na fizycznych podstawach. Ponieważ - zgodnie z szamańskim sposobem myślenia - świat materialny jest wytworem świata niematerialnego, fizyczne podstawy mogą, ale nie muszą być znalezione. Dla prowadzenia badań w tej dziedzinie polecam stwierdzenie C.W. Leadbeatera:

„Najpowszechniejszym błędem jest mniemanie, że ograniczenia naszej zdolności postrzegania są również granicą wszystkiego, co można spostrzec".

Wróćmy jednak do metafory. Dobrym, często stosowanym i już wspomnianym wcześniej symbolem jest sieć, zwana siecią aka.
Aka jest hawajskim słowem, oznaczającym „esencję" lub „cień". Ma ona również związek z pojęciem niematerialnych nici, łączących wszystko we Wszechświecie. Nawiązywane przez nas połączenia, które mają zawartość emocjonalną, określane są jako sznury, a nawet kable. O ile większość ludzi jest powiązana ze swoim zewnętrznym życiem, na Ziemi pewną liczbą właśnie sznurów i tylko do momentu śmierci, o tyle szamani starają się być powiązani nićmi, ale ze wszystkim i zawsze. Używając sieci jako metafory można powiedzieć, że tego rodzaju połączenia istnieją zawsze, ale przez świadomą koncentrację uwagi na konkretnych niciach powodujemy, że stają się one aktywne. Wynika z tego, że intuicja może przejawić się - czyli określona informacja może być przekazana - zawsze wtedy, kiedy myślimy o czymś, lub jesteśmy czegoś świadomi.
Typowym przykładem tego jest sytuacja, w której pomyślałeś o przyjacielu i za chwilę on zadzwonił do Ciebie. Twoja myśl o danej osobie mogła zawierać sugestię, lub pragnienie, by na nią zareagowała, ale mogło być również tak, że to Ty odebrałeś sygnał od przyjaciela, który przed zadzwonieniem myślał o Tobie.
Niezależnie jak było, zjawisko to można wytłumaczyć przekazem informacji po sieci.
Inną pożyteczną metaforą, odpowiednią dla nowoczesnego szamana miejskiego, jest efekt sygnału. Według niej wszystko we Wszechświecie wysyła - podobnie do stacji telewizyjnej - swoje własne fale; wszystko też jest odbiornikiem przekazów. Każdy sygnał stanowi kombinację częstotliwości, przekazujących wszystkie informacje, zawarte w wysyłającym dany sygnał źródle, lecz konkretny odbiornik jest zaprojektowany na odbiór tylko określonego zakresu fal, jak, na przykład, radio, które może odbierać sygnały foniczne ze stacji telewizyjnych, ale nie jest przystosowane do odbioru częstotliwości wizyjnych, albo też jak odbiornik telewizyjny, który posiada tylko określone kanały. Posługując się nadal myśleniem metaforycznym można powiedzieć, że naszą percepcję sygnału emitowanego przez inną osobę ogranicza sposób, w jaki jesteśmy dostrojeni do niej. Im lepsze jest to dostrojenie, tym łatwiejsze jest nawiązanie kontaktu z nadawcą; im jest ono słabsze, tym większa część przekazu pozostaje poza zasięgiem naszego odbioru. Możemy dostrajać się do innych (drogą świadomego skupienia uwagi) w dwojakim celu - albo biernego odbierania informacji, albo też czynnego ich przekazywania. Bez udziału świadomości przekaz i odbiór odbywa się wtedy, kiedy istnieją duże podobieństwa między systemami przekonań, przechowywanych przez ku osób, biorących udział w wymianie emitowanych sygnałów.
Konkretny proces wysyłania ich do kogoś i odbierania od innych przypomina komunikację między nadajnikiem i odbiornikiem w wąskim, ściśle określonym paśmie częstotliwości. Bywa jednak, że pojawiają się zakłócenia pochodzące od zewnętrznych sygnałów o zbliżonych wibracjach lub spowodowane wewnętrznymi błędami i zjawiskiem interferencji, co tutaj należy rozumieć jako brak skupienia, pojawianie się wątpliwości lub podleganie krytyce. Jest to wspaniała metafora, ponieważ z jej pomocą można wyjaśnić bardzo wiele zjawisk intuicyjnych.
Trzecią metaforą, bardzo przydatną dla osób ze skłonnościami do mistycyzmu, jest efekt pola. Chodzi o to, że Wszechświat jest nieskończony, a więc my również jesteśmy nieskończeni. Skoro jesteśmy nieskończeni, to jesteśmy wszędzie, a jeżeli jesteśmy wszędzie, to możemy być świadomi wszystkiego i wpływać na wszystko poprzez skupianie swojej uwagi na danej rzeczy. Kluczem do takich działań jest czystość intencji i ostrość skupienia.
Gdyby w tym momencie ktoś chciał zapytać, czym naprawdę jest intuicja, to odpowiadam: jest tym, czym myślisz, że jest.
Przygotowując się do działań związanych z uzdrawianiem, szamani wykorzystują intuicję do zbierania informacji o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Omówimy szereg służących do tego narzędzi i technik, ale żebyście mogli używać ich w sposób efektywny, potrzeba jeszcze trochę teorii.
Najważniejsze jest założenie, że - zgodnie z czwartą zasadą Huny - nie możesz dostroić się do przeszłości ani do przyszłości, nawet jeżeli tego pragniesz, ponieważ jedyną rzeczywistością jest chwila obecna. Jeżeli idziemy do medium i prosimy o przepowiednię, osoba taka zwykle zaczyna od omówienia tego, co nas już spotkało, potem omawia stan obecny, a następnie przepowiada, co jeszcze nas czeka. Zgodnie z prezentowanym tu poglądem, medium właściwie nie dostraja się do naszej przeszłości jako takiej, lecz do naszych wspomnień (świadomych lub nieświadomych) o tym, co się wydarzyło, które w chwili obecnej emitujemy (używając wspomnianej metafory). Podobnie, omawiając naszą teraźniejszość, taka osoba odbiera nasze myśli, dotyczące bieżących problemów, a kiedy mówi o przyszłości, wyłapuje logiczne projekcje naszych aktualnych wzorców i inklinacji. Zauważ, że nie mówię, iż jest to świadomy wysiłek ze strony mediów. Na ogół oddają one sprawę w ręce swojego ku i kane, a wewnętrzny proces przebiega, mniej więcej, w taki sposób: „Dobrze, złotko, podaj mi jakieś informacje na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości tego człowieka."
Następnie medium czeka na pojawienie się słów, obrazów, symboli lub uczuć, i jeżeli trzeba - świadomie je interpretuje i przekazuje nam w postaci „przepowiedni".
Dobrym mediom zwykle dobrze wychodzi omawianie przeszłości, względnie dobrze udaje im się odgadnąć teraźniejszość, ale ich informacje na temat naszej przyszłości są zwykle całkowicie chybione. Dzieje się tak częściowo dlatego, że wszelkie przekazy, które uzyskują takie osoby, filtrowane są przez ich własny system przekonań, a częściowo dlatego, że my sami ciągle zmieniamy zdanie na temat swojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, ponieważ bardzo często mamy bloki pamięciowe i sprzeczne koncepcje. Tak więc, jeżeli przyjęliśmy szamańską zasadę, że idąc przez życie sami tworzymy swoją przyszłość, możemy wyobrazić sobie trudności, jakie ma medium w wyłowieniu ważnych zagadnień spośród całej masy chaotycznych i pogmatwanych informacji, pochodzących od nas i od związanych z nami osób. Fakt, że częściowo im się to udaje, jest zadziwiający.
Należy odnotować, że czasami media rzeczywiście odbierają informacje o przyszłości, które docierają do nich, ale dzieje się tak zwykle wtedy, kiedy podłączą się do aktualnego wzorca silnych nawyków, dużej podatności na sugestię lub ogromnej determinacji.
Najczęściej jednak - z uwagi na to, że jesteśmy tacy zmienni - osoby takie albo całkowicie mijają się z prawdą, albo też uzyskują informacje tylko częściowo prawdziwe. Kiedyś w Południowej Kalifornii odwiedziłem słynną jasnowidzkę z prośbą o przepowiednię. Odczyt mojej przeszłości był całkiem trafny, opowieść o teraźniejszości uświadomiła mi kilka rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem, natomiast to, co ta kobieta mówiła o przyszłości było bardzo pogmatwane. Co prawda, dobrze dostroiła się do mojego planu publicznych wystąpień, których w tamtym momencie jeszcze nie rozpocząłem i precyzyjnie określiła datę spotkania z pewnym mężczyzną, które miało nastąpić dopiero za sześć miesięcy. Jednakże opisała tego człowieka jako kogoś, kto będzie dla mnie bardzo ważnym nauczycielem. Rzeczywiście, poznałem go, zostaliśmy serdecznymi przyjaciółmi i wymienialiśmy się określoną wiedzą, ale nigdy nie spełniał on roli mojego nauczyciela. Chociaż, gdyby mój stan podczas seansu z medium nie zmienił się, mógłby rzeczywiście taką rolę odegrać. Na koniec ta kobieta ucieszyła mnie stwierdzeniem, że przeprowadzę się na Francuską Riwierę i spędzę tam sześć miesięcy stale podróżując. To oczywiście nigdy się nie spełniło, ale taki odczyt mógł być skutkiem mieszanych projekcji moich minionych doświadczeń we
francuskojęzycznym afrykańskim mieście Dakarze, bardzo przypominającym Riwierę Francuską oraz pragnienia, by mieszkać na Hawajach i stamtąd podróżować po całym świecie.
Mimo ogromnej reklamy, przepowiednie jasnowidzów dotyczące spraw globalnych, rzadko są trafne więcej niż w 30 procentach, z czego połowa to zwykłe zgadywanie. Problem ten ma związek z zakłóceniami, pochodzącymi od własnych pragnień i stresów samego medium, a także z faktem, że ludzie ciągle zmieniają zdanie. Ziemia najwidoczniej zmienia swoje zdanie jeszcze częściej, ponieważ jedną z rzeczy, których przepowiadanie wychodzi najgorzej, są trzęsienia Ziemi. Spotkałem tylko jedno „medium", którego przepowiednie były trafne w 90-98%. Osoba ta rzadko przepowiadała przyszłość, a jeżeli to robiła, stosowała swoistą metodę. Tym „medium" był Jack Smith, felietonista Los Angeles Times, a jego metoda polegała na tym, że czekał on na coroczne wydanie National Enquirer, w którym drukowano przepowiednie znanych jasnowidzów na nadchodzący rok. Czytając je przy każdej z nich pisał: „To się nie wydarzy" i uwagi te były niezwykle trafne.
Jeżeli nie jesteśmy w stanie zestroić się z tym, co nazywamy przeszłością czy przyszłością w sposób doskonały, to odbieramy jedynie wspomnienia i możliwości, a skoro tak jest, to po co w ogóle angażować do tego swoją intuicję? Dlaczego nie mielibyśmy popracować raczej nad wzmocnieniem jej działania w odniesieniu do teraźniejszości? Intuicja, używana do badania teraźniejszości, może dostarczyć nam cennych informacji na temat blokujących nas przekonań, które ciągle przechowujemy w pamięci, chociaż powstały dawno temu; może też informować nas o tym, jakie aktualne wzorce niechybnie prowadzą do takiej przyszłości, której nie chcemy.
Intuicję możemy wykorzystywać do lepszego zrozumienia samych siebie i innych, do zmieniania naszych poglądów i w ten sposób - do eliminowania niekorzystnych wpływów wspomnień z przeszłości na obecne życie, a także do zmiany naszej przyszłości drogą przekształcania obecnych wzorców.