Obserwatorzy

O wszystkim , co w życiu może być ważne.

Oldis Mikst TV

Zmień swoje życie

Grunt to pewność siebie

CO TO JEST MIŁOŚĆ?




Szczęśliwi owi słudzy, których Pan za­stanie czuwających, gdy nadejdzie.
(Łk 12, 37)

Wszędzie na świecie ludzie poszukują miłości, gdyż każdy jest przekonany, że tylko miłość może zbawić świat, że tylko miłość nadaje życiu sens i tylko ona sprawia, że życie w ogóle ma jakąkolwiek wartość. Ale jakże niewielu ludzi rozumie, czym mi­łość tak naprawdę jest i w jaki sposób rodzi się ona w ludzkim sercu. Tak często jest ona utożsamiana z przyjaznymi uczuciami wobec innych ludzi, z życz­liwością, z rezygnacją z przemocy czy z gotowością niesienia pomocy innym. Ale te wszystkie rzeczy sa­me w sobie nie są miłością. Miłość rodzi się w mo­mencie przebudzenia i z chwilą osiągnięcia świado­mości. Pojawia się ona, o ile potrafisz zobaczyć drugiego człowieka takim, jakim on naprawdę jest tu i teraz. Nie ma jej, jeśli potrafisz kochać człowieka takim, jakim jest on w twoich wspomnieniach, w twoich pragnieniach czy w twojej wyobraźni. Ina­czej mówiąc, w takich wypadkach ty nie kochasz oso­by, ale ideę, którą sobie na jej temat wypracowałeś, albo kochasz tę osobę jako przedmiot twoich pra­gnień, a nie dla niej samej.
Dlatego pierwszym aktem miłości jest widzieć tę osobę czy ten podmiot, tę rzeczywistość taką, jaka ona jest naprawdę. A to pociąga za sobą ogromną dyscyplinę porzucania własnych pragnień, przesą­dów, wspomnień, projekcji, wybiórczego sposobu pa­trzenia. To jest tak dalece wymagająca dyscyplina, że większość ludzi raczej woli rzucić się w wir do­brych uczynków i służby niż poddać się palącemu og­niowi tego ascetyzmu. Gdy podejmujesz się pomocy osobie, której nawet nie raczyłeś zobaczyć, to czy cho­dzi ci o zaspokojenie potrzeb tego człowieka, czy two­ich? A zatem pierwszym składnikiem miłości jest na­prawdę zobaczyć drugiego.
Drugi czynnik jest równie ważny. Zobaczyć same­go siebie, rzucić bezlitosne światło świadomości na własne motywy, emocje, potrzeby, nieuczciwość, szu­kanie samego siebie, tendencję do kontroli i mani­pulowania. To oznacza nazywać rzeczy po imieniu, niezależnie od tego, jak bardzo bolesne może być to odkrycie i jego konsekwencje. Gdy osiągniesz ten ro­dzaj świadomości drugiego i siebie, będziesz wie­dział, czym jest miłość. Ponieważ twój umysł i serce staną się gotowe, czuwające, czyste, wrażliwe, bę­dziesz miał jasność widzenia, wrażliwość, która spo­woduje, że w każdej sytuacji, w każdym momencie odpowiednio zareagujesz. Czasem będziesz popy­chany do działania tak silnie, że nie będziesz się mógł temu oprzeć, innym razem będziesz powstrzy­mywany i hamowany. Czasami twoja miłość spowo­duje, że zignorujesz drugiego człowieka, a innym ra­zem poświęcisz mu tyle uwagi, ile on pragnie. Będą momenty, gdy będziesz łagodny i poddający się, kiedy indziej będziesz twardy, bezkompromisowy, stanowczy, nawet gwałtowny. Ponieważ miłość zro­dzona z wrażliwości przybiera wiele niespodziewa­nych form i odpowiada ona nie na sztucznie skon­struowane wskazówki i zasady, ale na obecną, konkretną rzeczywistość. Gdy po raz pierwszy doświadczysz tej wrażliwości, prawdopodobnie obez­władni cię przerażenie, ponieważ legną w gruzach wszystkie otaczające cię mury obronne, twoja nieucz­ciwość będzie wystawiona na pokaz, a twoje mecha­nizmy obronne zostaną wypalone.
Pomyśl o przerażeniu, jakie ogarnia bogacza, gdy zaczyna on naprawdę widzieć żałosny stan biedaka; żądnego władzy dyktatora, gdy naprawdę popatrzy na położenie ludzi, których uciska; czy fanatyka w momencie, gdy ujrzy fałszywość swoich przeko­nań, które nie pasują do faktów. O przerażeniu, któ­re przeżywa romantyczny kochanek wówczas, gdy decyduje się zobaczyć prawdę, że nie kocha on swojej ukochanej, ale jej obraz. To dlatego najboleśniejszym aktem dla istoty ludzkiej, którego boi się najbardziej, jest akt widzenia. A tymczasem właśnie w tym akcie widzenia rodzi się miłość lub ściślej, ten akt widze­nia jest Miłością.
Gdy raz zaczniesz widzieć, twoja wrażliwość za­prowadzi cię do świadomości nie tylko tych rzeczy, które chcesz widzieć, ale także wszystkich innych. Twoje biedne ”Ja” będzie desperacko próbowało przy­tępić tę wrażliwość, ponieważ będzie pozbawione ochrony, nie będzie miało żadnego zabezpieczenia, niczego, do czego mogłoby przywrzeć. Jeśli kiedy­kolwiek pozwolisz sobie na to, by to zobaczyć, to umrzesz. Dlatego miłość jest tak przerażająca, bo ko­chać to widzieć, a widzieć to umrzeć. Ale równocześ­nie jest to najwspanialsze, najbardziej zachwycające doświadczenie na świecie. Gdyż w śmierci Ja" jest wolność, pokój, ukojenie, radość.
Jeśli naprawdę pragniesz miłości, to natychmiast podejmij trud widzenia, potraktuj to poważnie i po­patrz na kogoś, kogo nie lubisz, i zobacz w prawdzie swoje uprzedzenie. Popatrz na kogoś, do kogo jesteś mocno przywiązany, lub na coś, bez czego nie możesz się obejść, i w prawdzie zobacz cierpienie, bezsens, niewolę tego przywiązania. Popatrz długo i z miło­ścią na ludzkie twarze i ludzkie zachowanie. Poświęć trochę czasu na zapatrzenie się w zachwycie na przy­rodę, lot ptaka, kwitnący kwiat, suchy liść rozsypu­jący się w pył, przepływ rzeki, wschód księżyca, syl­wetkę góry na tle nieba. Wówczas twoja twarda skorupa ochronna wokół serca będzie miękła i to­pniała, a twoje serce ożywi się wrażliwością i sub­telną otwartością. Rozproszone zostaną ciemności znajdujące się w twoich oczach, będziesz widzieć jas­no i przenikliwie i wreszcie będziesz wiedzieć, co to jest miłość.

Brak komentarzy: